reklama

Zachowania przypominające religijne można zaobserwować u maluchów już między ósmym a piętnastym miesiącem życia, a sama religijność nie jest dla nich czymś wyjątkowym - przynależy do naturalnego rozwoju. Badacze twierdzą nawet, że dzieci mają skłonność do mistycyzmu, polegającego na doświadczalnym (duchowym) poznawaniu Boga. Dzieci, którym się mówi o Bogu, Jezusie i Matce Najświętszej, ustosunkowują się do Nich bardzo bezpośrednio, jakby realnie odczuwały ich istnienie, obecność i bliskość.

Obrzędowość i rytuał

Dzieci lubią też wszelkie rytuały, powtarzanie pewnych gestów, chętnie używają słów - Amen, Alleluja; wyrażają chęć do modlitwy (przyjmują odpowiednią postawę ciała). Dwu-, trzyletni maluch swoją modlitwę wyraża za pomocą gestu i śpiewu, a w kolejnych etapach życia otwiera się na nowe doświadczenia, co zgodne jest z jego rozwojem psychicznym. Przedszkolak myśli obrazami i symbolami także w odniesieniu do Pana Boga. To istotny moment w rozwoju duchowości. Jego wyobrażenia najczęściej nie są zgodne z biblijnym obrazem Stwórcy przekazywanym w nauczaniu Kościoła. Dlatego też istotne wydaje się umożliwienie dziecku stawiania pytań dotyczących wizerunku Boga Ojca.

Odpowiadając, starajmy się używać języka najbardziej dla niego zrozumiałego, angażując wszystkie jego zmysły i wykorzystując wrodzoną ciekawość świata. Pamiętajmy przy tym o jednej ważnej rzeczy: jeśli pokażemy dziecku jakiś obraz przedstawiający Boga i zaczniemy opisywać, że Pan Bóg jest stary, siedzi na tronie, ma brodę itd., później będziemy zmuszeni sporo odwoływać lub prostować. To wielka sztuka mówić dzieciom zrozumiałym językiem o sprawach, których sami do końca nie pojmujemy, jednak dziecko ma prawo do prawdy, odpowiedniej do swego poziomu rozwojowego.

Kiedy dzieci się czegoś nauczą, powtarzają to wiele razy z upodobaniem. Religijność jest w pewnym stopniu jedną z takich umiejętności - jeśli pokażemy dziecku jak wykonać znak krzyża, a ono przeżegna się dobrze i zobaczy, że sprawiło radość swoim rodzicom, będzie chciało to zrobić raz jeszcze. Uczmy dziecko modlitwy spontanicznej, podczas której własnymi słowami będzie ono mówiło do Pana Boga, jak do ojca czy do mamy o tym wszystkim, co przeżywa, o swoich radościach i smutkach. Ważne jest także przygotowanie wewnętrzne, czyli przypomnienie dziecku, że Pan Jezus słucha z uwagą i cieszy się z tego, że dziecko chce Mu powiedzieć o swoich ważnych sprawach. Jedną z form modlitwy może być również działalność twórcza. Rysunek wykonany przez dziecko to wspaniałe podsumowanie rozmowy o Bogu.

Czarodziej z długą brodą

Od około piątego roku życia u wielu dzieci możemy mówić o intensywnym procesie kształtowania się wizerunku Pana Boga. Niekiedy dominuje w nim srogi, karzący pan, czasami ktoś dobry, bezgranicznie kochający. Na kształtowanie tego obrazu decydujący wpływ mają mama i tata. Od ich postawy zależy, czy dziecko Boga będzie kojarzyło z Ojcem kochającym i troskliwym, czy z siejącym strach i lęk. Powstawanie wyobrażeń dotyczących Boga uwarunkowane jest także wzmiankami o nim w otoczeniu dziecka oraz osobistymi doświadczeniami, takimi jak modlitwa, msza święta, rozmowa na tematy religijne. W jego pamięci i sercu tkwi to, co o Stwórcy mówią rodzice, dziadkowie, rodzeństwo. Relacje panujące w domu między dzieckiem a rodziną, mogą być przez nie przenoszone na relacje wobec Pana Boga. Zdarza się, że dziecko przypisuje rodzicom cechy Boga Ojca - tata, podobnie jak Pan Bóg jest tym, który wszystko wie i wszystko potrafi. Mama natomiast troszczy się i opiekuje. Rodzice są dla niego wzorem Boga i dowodem na Jego obecność.

Obserwując zachowanie rodziców, słuchając tego, co mówią, doświadczając ich miłości i ciepła, przeżywa swoiste spotkanie z Bogiem. Formowany na podstawie tych doświadczeń obraz Pana Boga ma ogromne znaczenie dla wiary każdego z nas. Wyniesione z lat dziecięcych wyobrażenie, bardzo mocno kształtuje prawdziwy lub zniekształcony obraz Pana Boga i często decyduje o całej religijności człowieka. Wielu teologów uważa, że młodzieńczy kryzys wiary w niektórych przypadkach jest spowodowany zafałszowanym obrazem Boga z lat dzieciństwa. Bywa, że dziecko, a potem dorosły człowiek uważa na przykład, iż Pan Bóg zachowuje się tak jak ludzie, żąda od człowieka bezwzględnego posłuszeństwa, karze człowieka, egzekwuje od niego wypełnianie prawa, jest bezlitosnym sędzią, czarodziejem i magikiem, podobnym do dziadka z długą, siwą brodą.

Babciu, czy ty już idziesz do nieba?

Zagrożeniem dla kształtowania się prawidłowego obrazu Stwórcy może być też mówienie tylko o dobroci i opatrzności Pana Boga. Dziecko od najmłodszych lat spotyka się z cierpieniem, chorobą, a nawet śmiercią. Dlatego o Panu Bogu należy rozmawiać nie tylko w radosnych chwilach, ale także w sytuacji bólu i krzywdy. W takich momentach warto wskazać, że nie zawsze człowiek potrafi wyjaśnić, dlaczego na świecie jest tyle zła. Są sytuacje, które pozostają tajemnicą Pana Boga. Dzieci są w stanie zrozumieć prawdy, których my, dorośli, silnie się obawiamy; dla nich śmierć nie jest tak przerażająca jak dla nas. Dorośli często wypierają ze świadomości fakt, że bliska im osoba może poważnie zachorować, wręcz nie dopuszczają do siebie myśli o zbliżającym się końcu. To oczywiste, że niezwykle trudno poradzić sobie z perspektywą śmierci kogoś bliskiego i pewnie większość z nas tę próbę przegrywa. Dzieci nie mają takiego problemu. Być może nie uświadamiają sobie tak bardzo ciężaru utraty kogoś bliskiego, nie czują, w przeciwieństwie do dorosłych, odpowiedzialności za stan zdrowia bliskich. Dlatego potrafią zadać wprost pytanie umierającej babci: „A jak umrzesz, to będziesz w niebie? Cieszysz się, że zobaczysz Pana Jezusa? I dziadka?”. Dorosły nie zada takiego pytania, bo musiałby wyjść z roli, którą odgrywa.

Kto to jest Bóg?

Punktem wyjścia do rozmowy o Bogu powinny być codzienne lub szczególne, ale zawsze osobiste doświadczenia dziecka, tak, by umiało Go ono znajdować także w zdarzeniach życia. Warto czytać lub opowiadać dzieciom historie biblijne, zarówno ze Starego jak i Nowego Testamentu. Nadają się do tego Biblie dla dzieci, zawierające obrazki i skrócone teksty. Dzieci na ogół bardzo lubią te opowiadania i umieją je odróżnić od zwykłych baśni. Nasza pociecha pyta:  „Gdzie jest Bóg?” Jeśli odpowiedź: „w niebie” lub „wszędzie” nie zadowala malucha, mogą pojawić się kolejne pytania. W takim przypadku możemy uzupełnić odpowiedź – „Bóg mieszka również w naszym sercu”. W umysłach dzieci rodzi się też pytanie: „Czy Pan Bóg zawsze nas widzi? Nawet przez dach i ściany?” Na to pytanie trzeba odpowiedzieć pozytywnie i podkreślić, iż Bóg widzi inaczej, o wiele lepiej niż my.

Autentyczność

Ci rodzice, którzy zamierzają wprowadzać swoje dziecko na drogę wiary, powinni zacząć od uświadomienia sobie, na ile sami nią żyją. W przekazywaniu wiary ważna jest autentyczność, spójność życia z wyznawanymi prawdami. Kiedy tego brakuje, dziecko szybko to zauważa i zaczyna traktować sprawy wiary w kategoriach ludycznych: „Lubię Lany Poniedziałek i oblewanie wodą. A spacer ze święconką i ślicznie przybranym koszyczkiem też jest przyjemny”. Jeżeli dziecko dostrzega, że rodzice nie przechodzą z poziomu gestów na poziom osobistej relacji z Jezusem, która wyraża się np. modlitwą czy - po prostu - wejściem w dzień powszedni do kościoła na krótką modlitwę, trudno będzie mu samemu przejść na ten poziom wiary.

Bo cię Pan Bóg ukarze!

Około szóstego, siódmego roku życia rozwija się w dziecku inteligencja konkretno-operacyjna. Potrafi ono rozdzielać to, co ludzkie, od tego, co boskie. Dziecko zauważa wtedy takie przymioty Boga, jak: moc, mądrość, sprawiedliwość, miłość, nieskończoność. Niezbędne są tutaj odpowiednie działania wychowawcze, by antropomorfizm nie utrwalił się w dziecku. Nie powinniśmy mówić: „Bóg ci palcem grozi, bo byłeś niegrzeczny”, „ale cię Pan Bóg pokarał”. Bardzo niekorzystne jest wywoływanie w dziecku lęku przed Bogiem, Zawsze należy Go utożsamiać z miłością, mówić często, że Pan Jezus bardzo nas kocha. Słowa o karze, gniewie utrwalone w pamięci dziecka, mogą spowodować narastający lęk, przechodzący w późniejszym wieku nawet w agresję i niechęć wobec Boga.

Nie jest prawdą, iż tylko w wieku dziecięcym jesteśmy z natury religijni, a w miarę jak dojrzewamy, przestajemy takimi być. Dojrzały człowiek z reguły nie przywiązuje już silnej wagi do obrzędów, zaczynają one tracić dla niego znaczenie, nie nadają sensu jego religijnemu życiu, ale to nie znaczy, że zanika jego religijność. Zmieniają się zewnętrzne przejawy religijności, jednak zdolność do wiary wszyscy mamy taką samą.

Anna Czajkowska
pedagog, logopeda,
Logopedzi.pl