reklama
Granice w wychowaniu dziecka

Granice w wychowaniu dziecka

Żyjemy w czasach, kiedy wychowywać dzieci jest naprawdę trudno. Wynika to przede wszystkim z tego, że skończyła się jednomyślność, jaką prezentował świat ludzi dorosłych względem dzieci. Dom, Kościół, szkoła – we wszystkich tych miejscach uważano, że dzieci mają być podporządkowane i posłuszne.

Autorytarnie czy bezstresowo? Jak wychowywać?

Dziś takie autorytarne wychowanie większość rodziców odrzuca. Problem jednak jest w tym, że nie wiedzą, czym owe nakazy i zakazy zastąpić. W swych próbach „nowego” wychowania, rodzice są często osamotnieni, często też w sytuacjach trudnych, automatycznie sięgają po stare, wyniesione z domu wzorce. Stąd nadal powszechne wśród Polaków przekonanie, że klaps od czasu do czasu nie zaszkodzi, podobnie jak przymus i krzyk. Z kolei rodzice radykalnie odrzucający autorytarny system wychowania wpadają w inną pułapkę: pozwalają dziecku na przejęcie dowodzenia w rodzinie, co ma równie fatalne skutki, jak rozwiązania siłowe.

Jak to jest z tymi granicami?

Przez lata swojego rodzicielstwa i szereg poradnikowych lektur, upewniałam się, że granice:

  • są niezwykle ważne,
  • koniecznie trzeba je dziecku stawiać, wyznaczać i konsekwentnie ich przebiegu pilnować,
  • dziecko będzie te granice nieustannie „sprawdzać”, ale rodzic musi być nieugięty.

Nie zawsze zgadzało się to z moją intuicją, a tym bardziej rzeczywistością, jednak zawsze byłam przekonana, że to jakiś problem tkwiący we mnie, tudzież moich dzieciach. Dlatego dużym zaskoczeniem, ale i pociechą, było dla mnie to, co przeczytałam u Jespera Juula, duńskiego terapeuty, który twierdzi, że granice to tak naprawdę to, co lubimy, czego nie lubimy, na co jesteśmy skłonni się zgodzić, a na co nie.

Wiele swoich granic znamy świetnie i umiemy je precyzyjnie określić. Zwykle w tych właśnie sferach dzieci nie sprawiają nam żadnych trudności. Po prostu tak wyraźnie określamy je, jesteśmy do nich tak bardzo wewnętrznie przekonani i tak bardzo w tym szczerzy, że dziecko bez trudu odczytuje nasze intencje, a ponieważ z natury jest pełne dobrej woli i chęci do współpracy, stosuje się do naszych oczekiwań.

I tak w niektórych domach jest nie do pomyślenia, aby wejść do domu w butach, w innych niedozwolone jest leżenie w ubraniu na pościelonym łóżku, a w jeszcze innym każdy, kto przekroczy próg domu, natychmiast idzie myć ręce.

Nie jest tak łatwo, gdy dopiero pojawienie się dzieci wymusza na nas określenie granicy - ba! - nawet uświadomienie sobie, że taka powinna zaistnieć. W tej sytuacji dziecko wymusza to niejako na rodzicu. To właśnie ten proces, często frustrujący i męczący dla rodziców, nazywany jest stawianiem granic. Tymczasem dziecko chce po prostu dowiedzieć się, kim są jego rodzice, co jest dla nich ważne, na czym im zależy. Nie „jaką rolę grają”, czyje słowa powtarzają, lecz to, w co wierzą i co myślą.

Nic niezwykłego ani wstydliwego w tym, że dorosły człowiek dopiero uczy się swoich granic. Rodzicielstwo jest etapem w ludzkim rozwoju, a dziecko – może nie do końca nauczycielem, ale co najmniej katalizatorem tego, co wpływa na nasz osobisty rozwój. Takie spojrzenie na „granice” pozwala dostrzec, że nie są one celem nieustannej walki z dzieckiem i próby sił, lecz cudownym procesem, w czasie którego rodzic rozwija się i kształtuje w takim samym stopniu jak dziecko, a oboje budują między sobą relację. Początkowo tylko od rodzica zależy jaka ona będzie.

Pozwolić zachować integralność

Czasem rodzice mają tak duże trudności z określeniem własnych granic, gdyż w dzieciństwie byli zmuszani do zrezygnowania z nich, wyrzeczenia się – tego wymagali rodzice. Inna granice były z kolei naruszane bądź ignorowane. To sprawia, że reakcje na naruszenie tego, co wydaje się być granicą, przekształcają się w bezlitosną krytykę dziecka, napominanie go, karanie, zamiast w refleksję: „co jest dla mnie ważne?”.

Naruszanie integralności dziecka, sprawia z kolei, że ono samo nie widzi powodu, dla którego miałoby szanować innych i bez oporów narusza granice stawiane przez rodziców. Dzieci, których granice nie są naruszane, chętnie dają innym to samo, co dostają. Jeżeli dziecko jest traktowane z szacunkiem i wychowuje się w rodzinie, gdzie ludzie dbają wzajemnie o siebie, także w ten sposób, że starają się nie naruszać granic innych, jasno mówią o tym, co czują i czego chcą, wówczas same traktują w ten sposób innych.

Gdy granice zmieniają swój przebieg...

Warto przemyśleć, w którym miejscu i w jakich sytuacjach dochodzi do najczęstszych konfliktów z dziećmi, a następnie zastanowić się, czyje granice zostają w nim naruszone. Jak można to zmienić, aby rozwiązanie satysfakcjonowało wszystkich? Nie może to być rozwiązanie narzucone ani kompromis, z którym ktoś się nie zgadza, bo to nie zaspokaja prawdziwych potrzeb nikogo. Nie ma też nic złego w tym, że coś, o co rodzice z uporem maniaka i wbrew sobie walczyli (bo wyczytali to w jakimś poradniku lub takiej rady udzielił ktoś uważany za autorytet) uległo zmianie. Granice mogą się zmieniać! Jednego dnia dana rzecz nas bawi, a innego irytuje i mamy do tego prawo. Poza tym każda rodzina jest inna i co innego się w niej sprawdza.

Więcej o problemie granic można przeczytać w książce Jespera Juula „Twoja kompetentna rodzina, wydaną przez wydawnictwo MiND Dariusz Syska.

Joanna Górnisiwicz