reklama
Jak wychować asertywne dziecko?

Jak wychować asertywne dziecko?

Mój trzylatek jest szczęśliwym posiadaczem czerwonego traktorka na pedały. Uwielbia nim pędzić osiedlowymi uliczkami ile w piersiach tchu, a w nogach sił, czym budzi żywe emocje i silne zainteresowanie wśród najmłodszych kolegów.

Wystarczy, że mój mały odkrywca się zatrzyma, a już biegnie do niego tłumek dzieciaków. Najpierw pojazd jest oglądany, potem jest różnie. Mali chłopcy zazwyczaj płaczą i krzyczą, bowiem chcą pojeździć na traktorze już, teraz, zaraz. Zdarza się, że siłą napierają na kierowcę dotąd, aż ten się podda. Kiedyś mój synek uciekał od razu – dziś najpierw mówi „nie, nie”, potem woła na pomoc mamę (w pewnym momencie, ze względu na natarczywość dzieci, nie chciał brać traktora na plac zabaw w ogóle – przekonała i uspokoiła go moje obietnica, że nie pozwolę mu niczego zabrać).

Oczywiście mogłabym nie interweniować – uznając, że oto nadszedł czas, by mój syn nauczył się czegoś o życiu w społeczeństwie lub wierzyć w to, że dzieciakom uda się załatwić sprawę między sobą.

Mogłabym kurtuazyjnie naciskać, by mały traktorzysta uszczęśliwił kolegę pożyczając mu sprzęt lub nazwać syna małym egoistą i wbrew niemu pożyczyć pojazd innym dzieciom – „a niech mały nauczy się dzielić”. Tymczasem staję po stronie swojego dziecka i tłumaczę najeźdźcy, że zabawka nie jest jego własnością. Jako że jestem chyba mało przekonywująca, to z nogą pod kołem i ręką na kierownicy czekam, aż upartego delikwenta zabierze jego mama (najczęściej zdegustowana).

Nie jest jednak tak, że moje dziecko jest niereformowalnym sobkiem, a ja matką – socjopatką. Tłumaczę synowi, że warto się zamieniać, pożyczać i bawić się z innymi dziećmi. On to zdaje się rozumieć i stosować. Już po chwili, kiedy tylko nacieszy się swym czerwonym rumakiem, zamienia się z Frankiem na sekator lub biegnie na huśtawkę, oddając pojazd w ręce Jasia.

Dla mnie sprawa jest prosta. Jako dziecko wychowane w epoce bezkrytycznego bon tonu, konformizmu i uspołeczniania za wszelką cenę, postanowiłam, że moje dzieci poprowadzę inną drogą. Chcę, by były szczęśliwe, by żyły w zgodzie ze swoim wewnętrznym „ja” – a to wszystko dzięki pielęgnowanej postawie zwanej asertywnością.

Jak rozumiem asertywność?

Asertywność to według mnie:

  • pewność siebie - klucz do samoakceptacji, źródło pozytywnych postaw w stosunku do siebie i innych ludzi
  • odporność na porażki, umiejętność dźwignięcia się po upadku i optymistycznego spojrzenia w przyszłość
  • umiejętność przyjmowania krytyki i wyciągania wniosków
  • posiadanie własnej opinii i odwaga, by ją zaprezentować
  • prawo do niezależności i samostanowienia o sobie i swoim życiu
  • odwaga, by powiedzieć „nie” ; by wyznaczać granice ingerencji innych w swoje życie
  • otwarcie i jasno wyrażane potrzeby, śmiałe prezentowanie własnego zdania
  • nie unikanie trudnych rozmów i niewygodnych tematów
  • dokonywanie własnych wyborów, odpowiedzialność za nie, za siebie i swoje życie
  • podejmowanie ryzyka i prawo do popełniania błędów
  • wiara we własne siły i możliwości, ich realna ocena (poznanie swoich słabych i mocnych stron)
  • empatia - szacunek dla siebie i innych, zainteresowanie innymi ludźmi, ich uczuciami oraz myślami
  • nie uleganie presji otoczenia.

Co robić, by wychować asertywne dziecko?

Aby wychować asertywne dziecko trzeba starać się, by mu zapewnić:

  • Wzorzec: starać się być asertywnym - mama i tata to pierwsi nauczyciele dzieci, które potrzebują wzorca - kogoś, komu ufają i kogo szanują. Patrząc na nich dziecko w sposób naturalny przyswaja pozytywne postawy, istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że asertywni rodzice wychowają asertywne dziecko.
  • Drogowskaz: uczyć dzieci osiągać cele w sposób dojrzały: dyskutować, argumentować, przekonywać, rozumieć, współczuć, negocjować.
  • Naukę empatii: rozmawiać, tłumaczyć, pokazywać i uczyć rozumienia emocji i zachowań nie tylko swoich, ale i innych ludzi.
  • Miłość, cierpliwość i ciepło domowego ogniska, by budować w nim poczucie własnej wartości.
  • Konstruktywną, życzliwą krytykę oraz pochwały, by umożliwić malcowi realną ocenę siebie, swoich zachowań, emocji i potrzeb. Rozmawiać, omawiać, radzić.
  • Poczucie bezpieczeństwa i akceptację, by wspierać i umożliwić dokonywanie eksperymentów związanych z ryzykiem i możliwością popełnianych błędów.
  • W(y)padki kontrolowane: stwarzać okazje, by dziecko mogło pokonywać swe słabości, by samo dokonywało wyborów i podejmowało decyzje - nie należy zatem rozwiązywać problemów za dziecko, warto raczej podpowiadać mu pewne zachowania niż mu je narzucać. Warto też czasem usłyszeć „nie” dziecka.
  • Szacunek dla jego uczuć: kiedy dziecko płacze nie mówić, żeby przestało się mazać; kiedy się uderzy nie twierdzić, ze nic się nie stało; nie naciskać, by oddało swą ulubioną zabawkę – wtedy bowiem, kiedy przeżywa smutek i złość, lekceważymy jego odczucia. Wpajajmy dziecku, że to, co "wypada" i co widzą inni nie jest ważniejsze niż jego uczucia.
  • Realne oczekiwania: nie mieć wygórowanych oczekiwań, nie przeceniać jego możliwości i nie wpajać dziecku zasad bon tonu tylko po to, by usłyszeć pochwały, „jakie to dobrze wychowane dziecko”. Rodziców nie powinien zawstydzać brak dobrych manier u dwulatka – trzeba pamiętać, że egoizm dziecka to naturalny etap rozwoju.
  • Akceptację dziecka, jego emocji, decyzji i uczuć: nazywać uczucia dziecka "widzę, że jest ci przykro, bo Filip chciał ci zabrać auto; jak nie chcesz, nie musisz mu go pożyczać”. Traktować go poważnie, ze zrozumieniem i miłością. Akceptowanie uczuć dziecka i jego decyzji to nie tylko realne wsparcie, ale i okazywanie mu szacunku.
  • Właściwe proporcje pomiędzy zachowaniem egoistycznym a misją uspołeczniania: zachęcaj dziecko do dzielenia się swoimi dobrami z rówieśnikami, ale nie zmuszaj go do tego; nie oddawaj innym dzieciom jego zabawek i imię wyższych idei. Ucz wzajemności („jeśli ty pożyczysz, Karolcia pożyczy tobie”) – pozwól jednak na nienaruszalną własność i … samodzielne podejmowanie decyzji. Jednocześnie chwal za każdy przejaw uspołeczniania i wskazuj dobre strony podwórkowej współpracy.

Kiedy dziecko zrozumie, że to mu się opłaca, ze wspólne zabawa jest bardzo przyjemna – łatwiej będzie mu wykształcić w sobie pożądane (z naszego punktu widzenia) postawy. Chwal za każdy przejaw uspołecznienia.

mzb