reklama
Pochwała i ANTY-pochwała

Pochwała i ANTY-pochwała

Każdy lubi być chwalony. Pochwała sprawia przyjemność i daje radość, a także motywuje. Jest uważana za jeden ze skuteczniejszych środków wychowawczych. Mimo to mamy problemy z jej stosowaniem. Dlaczego?

W naszym społeczeństwie uważa się, że nie powinno się chwalić, bo się „przechwali” i dziecko będzie się zachowywać czy uczyć gorzej. Można się też spotkać z opinią, że pochwała rozpieszcza. Dlatego też dziecko z pewnością usłyszy krytykę, złośliwość czy ironię – wypowiedziane w jak najlepszej wierze...

Zwracać uwagę na jego złe zachowanie będą wszyscy, natomiast dobre zachowanie najczęściej zostanie pominięte milczenie, bo przecież takie zachowania to norma, obowiązek dziecka.

W efekcie takiego myślenia koncentrujemy się na błędach, potknięciach i słabościach. W „kiju” zamiast „marchewki” celują dziadkowie, którzy wychowywani taką metodą innej po prostu nie znają.

Niebezpieczne pochwały

Rodzice często próbują to zmienić, ale sami też nie bardzo wiedzą jak, no bo skąd, skoro sami nie byli chwaleni? Stąd pochwały, które tak naprawdę są ANTY-pochwałami i często wywołują skutek odwrotny do zamierzonego. Bo chwalić też trzeba umieć. Przyjrzyjmy się zatem pochwałowym pułapkom:

Oceny, etykietki i uogólnienia

Na pierwszy rzut oka poniższe słowa są wspaniałymi pochwałami, zastanówmy się jednak, jakie mogą budzić w dziecku myśli i uczucia?

Cudnie to narysowałeś!

Wcale nie cudnie, ta kreska wyszła krzywa, a tu mi się już nie chciało dokończyć.

Pięknie to zrobiłaś!

No tak, nawet się nie przyjrzała, tylko mnie zbywa.

Jak ślicznie posprzątałaś!

Hmm, a te klocki pod łóżkiem? Nie widzi ich czy co?

Byłaś świetna na tym przedstawieniu!

Nieprawda, zapomniałam, kiedy powinnam zacząć mówić.

Zawsze potrafisz się zachować.

Przecież u cioci wylałem sok i wtedy na mnie krzyczałaś...

Ona nigdy się nie brudzi.

A wczoraj ubrudziłam spodnie...

Uczucia dziecka po takiej pochwale będą mieszane: między radością a rozżaleniem, poczuciem bycia lekceważonym czy wręcz okłamywanym. Osoba chwaląca w taki sposób nie jest w oczach dziecka wiarygodna. Starsze dziecko może się dopatrywać próby manipulowania nim. Może też zdarzyć się tak, że dziecko zacznie budować nierealny obraz własnej osoby: kogoś, kto wszystko robi cudownie i genialnie lub zacznie żyć pod presją: muszę być nadal świetny, najmądrzejszy, rewelacyjny, bo tylko wtedy mama jest szczęśliwa, a przy porażce pojawi się poczucie winy.

Porównywanie

Dzieci nie są takie same. Wie to każdy, a mimo to, wciąż próbujemy nagradzać dzieci porównując je z innymi, umniejszając zalety czy podkreślając wady. Dziecko uczy się w ten sposób, że miarą sukcesu jest liczba pokonanych. Stosowanie tej metody między rodzeństwem to z kolei sposób na podsycanie niezdrowej rywalizacji, która i tak cały czas się tli.

Zamiast tego...

... opisz, a dziecko samo wyciągnie wnioski. Pochwała opisowa ma tę zaletę, że nie odwołuje się do tego, jaki dziecko ma charakter i możliwości lecz do tego, ile wysiłku w daną pracę włożyło. Uważne przyjrzenie się pracy dziecka i jej opisanie przekazuje też informację: patrzę na to, co robisz i widzę to, poświęcam ci czas i uwagę, jesteś dla mnie ważny.

Dlatego zamiast oceny - OPISZ to, CO WIDZISZ (słyszysz):

  • widzę, że narysowałeś domek z czerwonym dachem,
  • starannie nawlekłaś koraliki,
  • włożyłeś klocki do pudełka, a książki ustawiłeś na półce,
  • posługiwałeś się sztućcami przy obiedzie i pamiętałeś o podziękowaniu,
  • twoje ubranie jest takie czyste, że można je włożyć do szafki.

OPISZ SWOJE UCZUCIA:

  • miło wejść do posprzątanego pokoju,
  • podoba mi się sposób w jaki narysowałeś to drzewo,
  • bardzo wyraźnie powiedziałaś swoją rolę w czasie przedstawienia, mówiłaś nie za szybko, nie za wolno i bardzo sugestywnie.

Takie opisanie pozwoli dziecku poczuć się docenionym, a rodzicowi pozwoli na bycie wiarygodnym. Oceny jednak dokonuje samo dziecko i nie jest to ogólnik, lecz stwierdzenie faktu: potrafię TO zrobić, umiem sobie z TYM poradzić.

W samoocenie może też pomóc podsumowanie godnego pochwały zachowania dziecka. Powinno być ono krótkie, konkretne i celne. Wbrew pozorom, jest to dość trudna umiejętność, ponieważ jednocześnie trzeba pamiętać, że nie oceniamy dziecka. Najlepiej połączyć opis z takim podsumowaniem, np. Sprzątnęłaś kredki do pudełka, ołówki do szufladki, a książki na półkę. To się nazywa porządek w miejscu pracy.  

"ALE" zrujnuje każdą pochwałę...

Nie tylko „ale”, bo takich słówek jest kilka: no nareszcie, w końcu, szkoda tylko, że... Dodanie ich sprawia, że pochwała przestaje nią być, a staje się krytyką: nareszcie sprzątnęłaś klocki do pudełka, starannie narysowałeś domek, ale byle jak nakleiłeś okna. Unikajmy tego.

W czasie warsztatów dla rodziców „naukę chwalenia” zaczyna się od samego siebie. Nie bez powodu: pozwala to wczuć się w to, co czuje dziecko, pozwala uniknąć pozornych pochwał, uogólnień czy etykiet i... wcale nie jest łatwe. Dlatego właśnie od tego trzeba zacząć: pochwalcie same siebie.

JG

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 4,30 z 5. Głosów: 10
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.