reklama
Gdy dziecko sobie nie radzi – niepowodzenia szkolne

Gdy dziecko sobie nie radzi – niepowodzenia szkolne

Zdarza się, że dziecko kończące naukę w klasie III jako dobry uczeń, w nowym roku szkolnym przynosi zamiast oczekiwanych piątek ciągłe uwagi, że sobie nie radzi, tego nie umie, a tamtego nie potrafi.

Dlaczego tak się dzieje i co w takim przypadku robić?

Fachowo taki problem nazywany jest niepowodzeniem szkolnym. Mówimy o nim wówczas, gdy między możliwościami dziecka a tym, czego wymaga od niego szkoła, występuje rozbieżność. Inaczej mówiąc: dziecko jest zdolne, zdrowe (przynajmniej na pierwszy rzut oka), a mimo to nie osiąga takiego poziomu wiedzy i umiejętności, jaki jest oczekiwany na tym etapie.

W dodatku jedna trudność pociąga za sobą niemożność opanowania kolejnej umiejętności i braki się nawarstwiają. Przekłada się to na złe samopoczucie dziecka, które ma poczucie, że zawiodło (samo siebie, ale przede wszystkim rodziców), a jego działania są nieskuteczne, więc tym samym zbędne... i dziecko przestaje próbować.

Niepowodzenia powodują też często brak akceptacji ze strony kolegów, wtedy u dziecka pojawić mogą się reakcje obronne: agresywność, wybuchy gniewu lub płaczu, nadpobudliwość, bóle głowy oraz brzucha. Dlatego należy poszukać przyczyny trudności zaraz na samym początku, tuż po tym jak się pojawią pierwsze oznaki, że dziecko ma w szkole kłopoty, aby nie dopuścić do takiego rozwoju sytuacji.

Co może być przyczyną niepowodzeń?

Indywidualne cechy dziecka

Każde dziecko jest indywidualnie rozwijającą się jednostką. Jego możliwości poznawcze czasem rozwijają się nieharmonijnie, co powoduje, że nie nadąża ono za tym, co dzieje się na lekcji. Ważny jest też stopień dojrzałości emocjonalnej oraz tak zwanej dojrzałości szkolnej. Niepowodzenia mogą wynikać z braku właściwej motywacji do nauki lub tego, że nie są zaspokajane potrzeby emocjonalne dziecka. Przyswajanie wiedzy ogromnie ograniczają także wszelkie deficyty rozwojowe (dysleksja, dysgrafia, dyskalkulia) i inne (niewidoczne „gołym” okiem) zaburzenia typu ADHD czy ADD.

Czynniki środowiskowe

Ważne są nie tylko materialne warunki rodziny, ale także więź emocjonalna z najbliższymi, zainteresowanie nim i zaspokajanie jego najważniejszych potrzeb (istotne jest zainteresowanie postępami w nauce). Niekorzystny wpływ mogą mieć też nadmierne oczekiwania rodziców. Na to, jak dziecko czuje się w szkole duży wpływ mają też rówieśnicy i sytuacja społeczna ucznia. Jeżeli czuje się on nieustannie odrzucany, wyśmiewany i napiętnowany, to w takich warunkach na pewno nie może się skupić na nauce. 

Czynniki dydaktyczne

Warunki, w jakich dziecko się uczy, również stanowią ważny element: baza dydaktyczna, metody i środki, program nauczania, ale przede wszystkim postawa nauczyciela. Bywa bowiem i tak, że w zbyt licznych, źle wyposażonych klasach, w nieustannym hałasie i pod presją kolejnej reformy, nauczyciele traktują szkołę jak miejsce, w którym trzeba dzieci przechować i przygotować do testów – pozostałe umiejętności się nie liczą. 

Czy na pewno zdrowe?

To właściwie pierwsza rzecz, od której warto zacząć: sprawdzenie wzroku i słuchu dziecka, bo nawet mała wada wzroku czy niewielki ubytek słuchu potrafią ogromnie utrudnić funkcjonowanie dziecka w szkole. Dzieci, które w krótkim czasie szybko urosły, mogą mieć też ogólne kłopoty z koordynacją ruchową czy skoordynowaniem pracy oko-ręka. Wykluczyć trzeba też wady wymowy (starsze dzieci z wadą mogą być nieśmiałe, wypowiadać się niechętnie, a to rzutuje na ich kontakty z innymi). Wskazane może być także badanie psychologiczno-pedagogiczne. Badający powinien nie tylko zdiagnozować problemy dziecka, ale także przekazać wskazówki do dalszej pracy. Może też zalecić wzięcie udziału w zajęciach dydaktyczno-wyrównawczych lub terapię.

Wsparcie

Bez względu na przyczyny trudności, dziecku potrzebne jest rodzicielskie wsparcie i akceptacja. Dlatego warto się przyjrzeć własnym postawom: czy nie wymagamy od dziecka za dużo? Czy nie wywieramy na niego zbyt silnej presji, że musi osiągnąć jak najwyższe wyniki? Czy nie porównujemy go z innymi (rodzeństwem, dziećmi koleżanek, kolegami z klasy)? Niektórzy rodzice oczekują, że dziecko zrobi to, o czym oni marzyli, a czego nie mieli szansy zrealizować i nakłaniają swoje pociechy do tego, aby uprawiały określony sport, czy grały na jakimś instrumencie. Jeśli dziecko robi to bez przekonania, nie warto go popychać w takim kierunku, a zamiast tego poszukać czegoś innego, czegoś, co może stać się pasją dziecka. Wymaga to jednak uważnej obserwacji  dziecka i wsłuchanie się w jego potrzeby, a nie rodzicielskie oczekiwania.

Aby dziecko było dzieckiem

Problemem bywa też nadmiar zajęć – dziecko spędza w szkole około 6 godzin, potem zajęcia dodatkowe, odrabianie lekcji – jeśli usiąść z ołówkiem w ręku i zliczyć to wszystko, okazuje się, że 10-o latek „pracuje” od 8 do 10 godzin dziennie! Po tylu godzinach większość dorosłych jest bardzo zmęczona, mimo to od dzieci wymaga się intensywnej aktywności, bycia skupionym, uważnym i twórczym znacznie dłużej. W dzisiejszych czasach dzieciaki nie mają czasu na odpoczynek, zabawę, czy chwilkę nudy. Dorośli pełni dobrych chęci i chcący stworzyć swoim dzieciom jak najlepsze warunki rozwoju, zapominają, że do bycia kreatywnym potrzebna jest możliwość zatrzymania się, obserwowania, zdziwienia światem i namysłu. Nie ma na to czasu po szkole, pomiędzy angielskim, a lekcją gry na pianinie.

Szkoła szkole nierówna

Szkoły także są różne i czasem trzeba się przyjrzeć, czy przyczyną trudności nie jest właśnie szkoła. Uczeń rozpoczynający naukę w klasie I, a potem w IV musi przekroczyć tzw. „próg szkolny”. Oznacza to, że opuszcza dotychczasowe, znane środowisko, zmieniają nauczyciele, inna jest organizacja nauki, nowy sposób oceniania i samego uczenia się. Wiele dzieci ma trudności z zaadaptowaniem się do nowej sytuacji, a nauczyciele nie zawsze chcą dostrzec na czym polega problem. W tej sytuacji rodzice powinni obserwować dziecko, wiele rozmawiać z innymi rodzicami (pozwoli to ocenić, czy problem leży rzeczywiście po stronie szkoły), a także współpracować z wychowawcą klasy. Także i tu dziecku przyda się przede wszystkim rodzicielskie zainteresowanie jego sprawami, zrozumienie i gotowość wysłuchanie dziecięcych opowieści.
  
Joanna Górnisiewicz

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 5,00 z 5. Głosów: 3
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.