7- klasiści przeciążeni nauką - alarmuje Rzecznik Praw Dziecka. Czy jego list coś zmieni?

Rzecznik Praw Dziecka postanowił się pochylić nad sytuacją siódmoklasistów.  Wyniki badań nie napawają optymizmem.

Dzieci są przeciążone. Nie mają czasu ani na wypoczynek, ani na rozwijanie pozaszkolnych zainteresowań.  Najczęściej zgłaszanymi dyrektorom - przez uczniów i rodziców - problemami są: nadmiar nauki (odpowiednio 80% i 78%), prac domowych (41% i 36%), sprawdzianów (30% i 24%) i kartkówek (29% i 15%).

Rodzice mają poczucie, że ich dzieci właściwie cały czas spędzają  na nauce, ponieważ nauczyciele podczas lekcji są w stanie zrealizować 60% materiału, co powoduje, że dzieci muszą nie tylko się douczać, ale wręcz samodzielnie realizować program szkolny w domu.

Również nauczyciele uważają, że treść nauczanych przez nich przedmiotów jest zbyt obszerna, co skutkuje zadawaniem mnóstwa prac domowych.

Kilka lat temu Denis Pope, wykładowczyni ze Stanford Graduate School of Education przeprowadziła badania, które pokazały, że zadania domowe przyczyniają się do wyższego poziomu stresu u uczniów, powodują u nich kłopoty ze snem, wywołują  bóle brzucha, głowy czy brak apetytu.

Opisała ona również obserwacje piątki wybitnych uczniów z bardzo dobrego liceum  w Bay Area. Chciała się dowiedzieć, na czym polega wyjątkowość szkoły. Okazało się, że uczniowie spędzali cały czas na nauce w szkole i poza nią, mając szczelnie wypełniony grafik. To wszystko kosztem  snu i zdrowia. U jednego z dzieci wykryto krwawienie z wrzodu.

W podobnym czasie  naukowcy z hiszpańskiego Uniwersytetu w Oviedo opublikowali badania, według którego zbyt duża ilość prac domowych nie polepszała, a wręcz pogarszała wyniki uczniów.

W Polsce:

45,9% uczniów szkoła kojarzy się ze zmęczeniem, podobnie w przypadku prac domowych, które 70% dzieci wiąże ze zmęczeniem, 67% z przymusem, a 50% z przykrym obowiązkiem. Najwięcej badanych uczniów określiło, że w tygodniu przygotowują się średnio do dwóch-trzech sprawdzianów oraz trzech do pięciu kartkówek.

My dorośi uważamy, że 40-godzinny tygodzień pracy jest na tyle męczący, że zasługujemy na wolny weekend.  Tymczasem dzieci ten czas często poświęcają na nadrabianie braków, naukę kosztem swojego zdrowia (przypominam, że coraz wiecej nastolatków boryka się z depresją), rozwijania pasji (bo nie ma na to czasu) czy po prostu możliwości wypoczynku i nic nie robienia.

Czy rzeczywiście chcemy, żeby wyrosło pokolenie jeszcze bardziej przemęczonych i sfrustrowanych młodych ludzi?

Niepokojący raport z badań Marek Michalak 17 sierpnia 2018 r. przekazał Minister Edukacji Narodowej Annie Zalewskiej, wnosząc o jego analizę i podjęcie działań na rzecz dzieci. Myślicie, że nastąpią jakieś zmiany? Śmiem wątpić.