reklama

Dzieci muszą się bawić. Zbyt wiele nauki źle wpływa na ich rozwój!

Uwierz, że twój przedszkolak nie musi czytać, liczyć do 1000 i mówić w pięciu językach, żeby osiągnąć "gotowość  szkolną”. Nie daj sobie tego w mówić.

Zwłaszcza wtedy, gdy pojawia się pierwsze dziecko, chcemy mu ofiarować jak najwięcej - część z nas wręcz obsesyjnie myśli o prawidłowym rozwoju malucha. Od początku staramy się przykładać również wagę do wykształcenia, stąd nauka angielskiego dla roczniaka, a potem zajęcia dodatkowe, takie jak muzyka, taniec itd. W międzyczasie oczywiście obecna jest domowa nauka liczenia i czytania, częste wizyty w muzeach i na koncertach. No i wyszukiwanie przedszkola, które ma najbogatszą ofertę edukacyjną dla dziecka.

Tymczasem co się okazuje? Coraz częściej terapeuci przyznają, że w pogoni za tym, by wychować dziecko na osobę, która ma odnosić sukcesy, zapominamy, że najszybciej i najbardziej efektywnie dzieci uczą się poprzez zabawę.

Zauważono, że im mniej jest czasu na zabawę w przedszkolach, tym więcej maluchów ma problemy sensoryczne. Co więcej dzieci zaczynają mieć kłopoty z podstawowymi umiejętnościami społecznymi, takimi jak np. dzielenie się i współpraca. Dzieci mają coraz częściej problemy z kontrolowaniem emocji, łatwiej podlegają frustracji, dużo szybciej rezygnują z czegoś, bojąc się porażki. 

Dr Kristy Goodwin, która jest ekspertką w dziedzinie wpływu technologii na zdrowie, naukę i rozwój małych dzieci napisała, że pediatrzy również alarmują - dzisiejsze przedszkolaki są dużo mniej sprawne, mają kłopoty z zachowaniem równowagi i zdecydowanie mniej sprawny system przedsionkowy.

Najważniejsze jest, by zapamiętać, iż gotowość szkolna to nie są jedynie umiejętności akademickie. Dzieci, które nauczyły się elastyczności, umiejętności rozwiązywania problemów, komunikatywności mają w szkole dużo większe szanse na osiągnięcie sukcesu niż te, które nauczyły się regułek.

Dlatego zabierz dziecko do parku i pozwól mu się bawić. Nie podsuwaj mu pomysłów – pozwól, by samo zdecydowało, czy będzie się opiekowało lalkami, jeździło autami czy robiło babki w piaskownicy. Jeśli chce liczyć kasztany – też super, tylko niech to będzie jego pomysł, a nie twój.

Dzieci muszą się bawić. Zbyt wiele nauki źle wpływa na ich rozwój!

Uwierz, że twój przedszkolak nie musi czytać, liczyć do 1000 i mówić w pięciu językach, żeby osiągnąć "gotowość  szkolną”. Nie daj sobie tego w mówić.

Zwłaszcza wtedy, gdy pojawia się pierwsze dziecko, chcemy mu ofiarować jak najwięcej - część z nas wręcz obsesyjnie myśli o prawidłowym rozwoju malucha. Od początku staramy się przykładać również wagę do wykształcenia, stąd nauka angielskiego dla roczniaka, a potem zajęcia dodatkowe, takie jak muzyka, taniec itd. W międzyczasie oczywiście obecna jest domowa nauka liczenia i czytania, częste wizyty w muzeach i na koncertach. No i wyszukiwanie przedszkola, które ma najbogatszą ofertę edukacyjną dla dziecka.

Tymczasem co się okazuje? Coraz częściej terapeuci przyznają, że w pogoni za tym, by wychować dziecko na osobę, która ma odnosić sukcesy, zapominamy, że najszybciej i najbardziej efektywnie dzieci uczą się poprzez zabawę.

Zauważono, że im mniej jest czasu na zabawę w przedszkolach, tym więcej maluchów ma problemy sensoryczne. Co więcej dzieci zaczynają mieć kłopoty z podstawowymi umiejętnościami społecznymi, takimi jak np. dzielenie się i współpraca. Dzieci mają coraz częściej problemy z kontrolowaniem emocji, łatwiej podlegają frustracji, dużo szybciej rezygnują z czegoś, bojąc się porażki. 

Dr Kristy Goodwin, która jest ekspertką w dziedzinie wpływu technologii na zdrowie, naukę i rozwój małych dzieci napisała, że pediatrzy również alarmują - dzisiejsze przedszkolaki są dużo mniej sprawne, mają kłopoty z zachowaniem równowagi i zdecydowanie mniej sprawny system przedsionkowy.

Najważniejsze jest, by zapamiętać, iż gotowość szkolna to nie są jedynie umiejętności akademickie. Dzieci, które nauczyły się elastyczności, umiejętności rozwiązywania problemów, komunikatywności mają w szkole dużo większe szanse na osiągnięcie sukcesu niż te, które nauczyły się regułek.

Dlatego zabierz dziecko do parku i pozwól mu się bawić. Nie podsuwaj mu pomysłów – pozwól, by samo zdecydowało, czy będzie się opiekowało lalkami, jeździło autami czy robiło babki w piaskownicy. Jeśli chce liczyć kasztany – też super, tylko niech to będzie jego pomysł, a nie twój.