reklama
Naucz dziecko czytać sylabami

Naucz dziecko czytać sylabami


Uczenie dzieci czytania poprzez rozpoznawanie całych sylab nie jest w Polsce żadną nowością – tak uczono czytać przed wojną i w latach późniejszych. Jednak w pewnym momencie uznano, że lepiej będzie wprowadzać głoski i kolejne pokolenia uczono tylko w ten sposób. Skąd więc powrót do sylab i takie powodzenie tej starej, a jednocześnie nowej, metody?

Czytanie sylabami, czyli...

Na początek kilka słów o nazwach: metoda nauki czytania sylabami, z którą można się obecnie zetknąć, nosi fachową i zastrzeżoną nazwę „metoda symultaniczno-sekwencyjna”. Jej twórczynią jest  prof. Jagoda Cieszyńska, stąd też można się spotkać z określeniem „Metoda Cieszyńskiej”.

Czasem mówi się też o „metodzie krakowskiej”, ale to niepoprawne określenie, ponieważ metoda krakowska (ta nazwa również jest zastrzeżona, a jej podstawy sformułowała także prof. Cieszyńska) to całościowa stymulacja rozwoju intelektualnego dziecka z różnymi zaburzeniami rozwojowymi i genetycznymi. Składa się na nią wiele elementów, między innymi: terapia słuchowa, stymulacja naśladowania mowy, terapia funkcji wzrokowych, stymulacja przetwarzania bodźców, nauka czytania itd.

Założenia metody

Według autorki metody współczesne dzieci są przestymulowane obrazem, który postrzega się całościowo, dlatego tak trudno im uczyć się czytać metodą analityczną (głoskowanie). Łatwiej jest w języku wyróżniać sylabę, np. ba, a nie głoski b – a. Samej głoski b niemal nie da się wymówić, bo nawet przy krótkiej wymowie pojawia się samogłoska y (by). Stąd teza, że właśnie sylaba jest najmniejszą jednostką percepcyjną i ją właśnie łatwiej wymówić, a także przeczytać.

Nazwa - metoda symultaniczno-sekwencyjna – wskazuje, że w procesie czytania biorą udział obie półkule mózgowe. Lewa półkula przetwarza informacje w sposób sekwencyjny, czyli po kawałku, analizując i porównując, natomiast prawa półkula przetwarza symultanicznie, czyli całościowo i skupiając się na podobieństwach.

Metoda polega na stymulacji lewej półkuli, przy jednoczesnym wykorzystaniu postrzegania całościowego, które jest dla dziecka łatwiejsze i daje mu poczucie satysfakcji „ja czytam”.

Etapy nauki

Nauka czytania tą metodą nawiązuje do tego, jak w naturalny sposób rozwija się mowa dziecka, dlatego zaczynamy od samogłosek, stopniowo przechodząc do sylab otwartych (kończących się samogłoską), następnie zamkniętych i coraz trudniejszych wyrazów.

Za każdym razem praca powinna przebiegać według tego samego schematu:

  • powtarzanie (popatrz, to jest A. Co to jest? A!),
  • rozumienie (pokaż A, daj ma A, połóż A tutaj),
  • nazywanie (co to jest?).

Początkowo wprowadzamy samogłoski A, U, Ó, I , E, O, Y, jednak zawsze samogłosce musi towarzyszyć kontekst, na przykład obrazek dziecka, które dziwi się i mówi „O!”, maluszka, który płacze „E”, itd. Kontekst jest bardzo ważny, ponieważ pozwala dziecku postrzegać całościowo. Po jakimś czasie rezygnujemy z kontekstu i odwołujemy się do niego, gdy dziecko nie umie nazwać, np.: „Pamiętasz jak cieszył się chłopiec? A!”.

Samogłoski wprowadzamy po 2-3 naraz. Gdy dziecko już je zna, organizujemy możliwie najwięcej atrakcyjnych zabaw z nimi: lepienie z plasteliny, pieczenie ciasteczek, układanie z patyków, gra w klasy, naklejanie ich na auta i garaże, karmienie nimi potwora, pokazywanie gestami (Y wyrzuca rączki do góry, E to grabki) itd. W czasie zabaw zaczynamy wprowadzać powtórzenia samogłosek, najpierw podwojone (II, UU, AU), potem potrojone.

Po samogłoskach przychodzi czas na trochę satysfakcji z czytania, czyli czytanie wyrazów dźwiękonaśladowczych i prostych wyrazów globalnych. Te wszystkie BUM, PUK-PUK, MU, HAU czy imię dziecka, słowa typu LALA, MIŚ, KOT, SOK, JE, PIJE, ŚPI także muszą mieć stosowny kontekst, od którego stopniowo się odchodzi. MIŚ to zabawka i podpis, potem kolorowy rysunek z podpisem, potem czarno-biały rysunek i podpis, wreszcie sam podpis – słowo.

Poznanie kilku wyrazów pozwala na stworzenie książeczki z fotografiami i podpisami do nich, której bohaterem jest dziecko.

Kolejny etap to sylaby otwarte, zaczynamy od P (PA PO PU PÓ PE PI PY), MA (itd.), BA, LA, FA, WA, TA, DA. Z takich prostych sylab można już układać wyrazy, a nawet całe zdania. Gdy dziecko je sprawnie czyta, można ruszyć dalej.

Wprowadzamy sylaby otwarte z S (SA, SO, SU, SÓ, SE, SY), Z, K, G, J, N. Do nich dołączamy poprzednie spółgłoski obudowane samogłoskami, to znaczy APA, UMY, ELI, itd. Bawimy się nimi, budujemy nowe zdania i teksty. Wprowadzamy  kolejne sylaby z Ż/RZ, SZ, C, DZ, ale równolegle z nimi zaczynamy zabawę z sylabami zamkniętymi i poprzednio poznanymi samogłoskami, czyli AM, OP, UL, EF, YK, IT.

Wreszcie przychodzi czas na Ł, CH/H, dwuznak CZ, DŻ oraz zmiękczenia SI, ZI, CI, DZI, NI. Na końcu dziecko poznaje Ś, Ć, Ń, Ź, DŹ, R, Ą, Ę.

Z czego uczyć?

Pomocy do nauki tą metodą jest w sklepach coraz więcej. Począwszy od książeczek prof. Jagody Cieszyńskiej „Kocham czytać”, przez podręczniki szkolne „Kocham szkołę”, po setki pomysłów na blogach. Specjaliści jednak zalecają taką pracę z dzieckiem, aby zawsze była ona zabawą. Jeśli dziecko interesuje się dinozaurami, zadania powinny jakoś to zainteresowanie wykorzystywać.

Jeżeli dziecko przechodzi okres zniechęcenia, sylaby po odczytaniu można targać, miąć czy w inny sposób niszczyć. Najważniejsze jest, aby czytaniu towarzyszyły pozytywne emocje. Jeżeli pomoce przygotowujemy sami, zawsze używamy liter drukowanych, pisanych czcionką bezszeryfową, bo taka mniej męczy oczy. Dobieranie małych odpowiedników wielkich liter to jeden z końcowych etapów nauki.

Zasady pracy z dzieckiem metodą sylabową

Oprócz nadrzędnej zasady 3 etapów pracy: powtarzanie-rozumienie-nazywanie, jest też kilka innych zasad, których przestrzeganie ułatwia naukę.

  • Nową sylabę wprowadzamy, gdy dziecko opanuje poprzednią.
  • Ćwiczenia symultaniczne (całe wyrazy, wyrazy dźwiękonaśladowcze) przeplatamy ćwiczeniami sekwencyjnymi (czytanie sylab, układanki).
  • Nie wprowadzamy głosek w izolacji (wyjątkiem są samogłoski), zawsze w sylabach.
  • Podczas rozkładania kartek z sylabami zawsze pamiętamy o tym, aby zachować kierunek od lewej do prawej.
  • Odwracamy role, aby dziecko mogło uczyć nas.
  • Pamiętamy o dobrej zabawie, a ćwiczenia czytania przeplatamy ćwiczeniami ruchowymi.


Joanna Górnisiewicz

reklama