reklama
Nie tylko po polsku – małe dziecko i język obcy

Nie tylko po polsku – małe dziecko i język obcy

Dziś dobra znajomość języka obcego (często więcej niż jednego) to podstawowy wpis w każdym CV. Bez tego trudno o dobrą pracę, ale utrudnione jest też podróżowanie, a często i zwykła, codzienna komunikacja, szczególnie dla ludzi, którzy dużo korzystają z zasobów sieci. Czy nam się to podoba, czy nie, globalna wioska zaczyna się tu blisko – na ekranie naszego monitora. Dlatego dla wielu rodziców nauka języka obcego to sprawa priorytetowa. 

Czym skorupka za młodu nasiąknie...

Nie od dziś wiadomo, że nauka języka obcego ma największy sens wówczas, gdy dziecko uczy się go od pierwszych chwil życia. Wiele źródeł podaje też, że melodię języka dziecko poznaje jeszcze będąc w brzuchu mamy. Potem, w ciągu 3-4 lat opanowuje umiejętność porozumiewania się w otaczającym go języku – najczęściej ojczystym. Im więcej w tym okresie będzie języka obcego, tym łatwiej zostanie on przyswojony.

Ludziom, którzy znają dobrze inny język i od urodzenia mówią w nim do dziecka, doskonale się taki eksperyment sprawdza – ich pociecha bez trudu staje się dwujęzyczna. Jednak jest to rozwiązanie dla tych, którzy płynnie się posługują innym językiem. Nie każdy czuje się na tyle pewnie, aby swoje szkolne umiejętności sprawdzać na dziecku, ale nawet wówczas mogą starać się oswajać dziecko z inną mową. Można puszczać niemowlęciu piosenki w danym języku (jest wiele wydawnictw przygotowujących takie specjalnie dla najmłodszych), audiobooki, a starszym maluchom włączać bajki w telewizji tylko po angielsku. Takie rozwiązanie ma tę zaletę, że nie wymaga dużych nakładów finansowych, a pozwala na zbliżone do naturalnego poznawanie języka, osłuchiwanie się z jego melodią i słownictwem.

W domowym zaciszu

Oprócz „zwykłych” bajek, można też puszczać dziecku specjalnie opracowane z myślą o najmłodszych kursy wideo. Także i one składają się głównie z piosenek. Jednak jeżeli dziecko będzie oglądało je samo, ich efekt będzie znacznie gorszy, bo zaangażowanie się rodzica w naukę ma bardzo wzmacniające chęć i motywację dziecka działanie.
Bardzo ciekawym pomysłem na naukę, na przykład angielskiego, jest koncepcja opracowana przez twórców „deDomo”. Uważają oni, że lekcje w szkole i dodatkowe kursy uczą dzieci posługiwania się językiem w pewnym oderwaniu od rzeczywistości – nauczyciel może odgrywać z dziećmi scenki, jednak nie zastąpią one sytuacji realnych. Dlatego proponują oni naukę języka w domu, przy okazji, wykorzystując codzienne sytuacje przy śniadaniu, ubieraniu się czy spacerze. Do mówienia zachęca dzieci zasada „mówisz i masz”, czyli nagradzanie każdego zdania wypowiedzianego po angielsku (szczególnie jeśli dziecko prosi o coś w tym języku).

Kursy i lekcje

Choć są to metody nauki, które kojarzą się zdecydowanie ze starszymi dziećmi, to jednak zapotrzebowanie jest tak duże, że wiele firm prowadzi zajęcia już dla najmłodszych, wymagają one jednak dużego zaangażowania się opiekunów, którzy oprócz uczestnictwa w lekcji – raz w tygodniu – muszą codziennie dziecku puszczać płyty z nagraniami. Są one tak skonstruowane, że przy ich słuchaniu trzeba wykonywać określone gesty, wskazywać przedmioty i rysunki. Pozwala to także na rozwijanie koordynacji i ćwiczy zmysły, bo muzyka i ruch są istotnym elementem taki metody nauki. Tego rodzaju zajęcia pozwalają na wspólne spędzenie czasu z małym dzieckiem – nie wszyscy dorośli wiedzą jak i w co się z maluchem bawić, a kurs podsuwa gotowe rozwiązania. Także spotkanie z innymi rodzicami oraz dziećmi może być inspirujące.

Twórcy wszystkich kursów tego typu duży nacisk kładą na regularność i systematyczność. Kto się uczył języka, ten wie, że jest to bardzo istotne, ale w przypadku małych dzieci, ważne jest aby zachować równowagę między tym, co trzeba, a tym co dziecko bawi.

Tylko w zabawie

Bez względu na wybór metody, trzeba pamiętać o tym, że nauka małych dzieci musi odbywać się w formie zabawy. Nie może temu towarzyszyć przymus, napięcie, podenerwowanie rodziców. Warta przemyślenia jest też zasada pochodząca z metody Domana (dotyczącej nauki czytania małych dzieci): „skończ, zanim twoje dziecko będzie chciało skończyć”. Zasada ta pozwala uniknąć znudzenia, maluch jest cały czas dobrze nastawiony do nauki. To co daje radość, warte jest powtarzania. Kończenie, zanim dziecko odczuje nudę, wzbudza chęć rozpoczęcia kolejnej lekcji następnego dnia.

 

Joanna Górnisiewicz

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 5,00 z 5. Głosów: 2
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama