reklama
Czy można nauczyć dziecko bycia odpowiedzialnym?

Czy można nauczyć dziecko bycia odpowiedzialnym?

Czy nieodpowiedzialne zachowanie zawsze jest wyrazem dziecięcej przekory? Umyślna przekora, jak sama nazwa wskazuje, jest świadomym aktem nieposłuszeństwa. Występuje tylko wtedy, gdy dziecko wie, czego rodzice od niego oczekują i zdecydowane jest postąpić dokładnie odwrotnie.

Na przykład dziecko ucieka, gdy rodzice wołają, wykrzykuje obraźliwe słowa itp. Zupełnie czym innym będzie dziecinna nieodpowiedzialność wynikająca z niedojrzałości, zapominania, przypadku, pomyłek, nieumiejętności koncentracji przez dłuższy czas, nietolerancji na frustracje. W pierwszym przypadku dziecko wie, że postąpiło źle i jedynie sprawdza, jak zareagują rodzice. W drugim nagle dostrzega, że znajduje się w sytuacji, której nie zaplanowało. Źle, jeśli rodzic od razu ucieka się do kary fizycznej w celu wpojenia odpowiedzialności.

Reakcja rodziców powinna zależeć od intencji dziecka

Jeśli prosimy dziecko o przyniesienie jabłek ze sklepu, a ono nie usłyszy dokładnie naszej prośby i wróci z gruszkami, to nie powinniśmy mieć do niego pretensji. Próbował przecież wykonać polecenie. Natomiast jeśli mówimy – „pozbieraj zabawki, bo już musimy wyjść z domu”, a ono zdecydowanie odpowiada – „ nie!” W dodatku wyjmuje kolejne klocki z pudełka, to jego intencją jest „rzucić wyzwanie” mamie lub tacie. Nasza pociecha wie dobrze, że zasłużyła na karę i czeka na reakcję rodziców.

Rolą rodziców jest nauczyć dziecko, że każde działanie ma swoje konsekwencje

Można się zastanawiać, w jaki sposób to zrobić. Najlepiej poprzez „zakosztowanie” braku czegoś, niewygód związanych nieodpowiedzialnym zachowaniem. Na przykład jeśli kolejny raz, mimo ostrzeżeń, zgubi pieniądze przeznaczone na loda, będzie musiał obejść się bez niego. Jaś znowu zostawił po lekcjach zeszyt w klasie? Nikt z nim nie pójdzie do szkoły, by go przynieść, a następnego dnia nasz synek będzie zmuszony wytłumaczyć przed nauczycielem brak pracy domowej. Oczywiście nie wolno przesadzać, być zbyt szorstkim wobec niedojrzałego jeszcze dziecka. Najlepszym podejściem jest oczekiwanie od dzieci odpowiedzialności odpowiedniej do ich wieku i od czasu do czasu pozwolenie na doświadczenie skutków braku takowej.

Czy nagroda może pomóc w nauczaniu odpowiedzialności?

Warto pamiętać, iż rodzic staje się narzędziem w ręku dziecka, jeśli np. przejmuje odpowiedzialność za codzienne przygotowanie dziesięciolatka do szkoły. Mama ostrzega, straszy, popycha, szturcha, wpada w złość. To nie najlepsza metoda. Nasza pociecha uczy się śmiać, bawić, skakać, grać w gry, ale uczy się też terroryzować, dąsać, walczyć, miewać złe humory itp. Jeśli nie możemy sobie poradzić z takim postępowaniem, warto wówczas sięgnąć po nagrody, ale trzeba je stosować umiejętnie. Obiecywanie dzieciom nagród w zbyt dalekiej dla nich przyszłości rzadko bywa skuteczne.

Większość chłopców i dziewczynek nie ma takiej dojrzałości umysłowej, która pozwoliłaby na myślenie o oddalonym w czasie celu. Czas płynie dla nich wolno, w związku z tym nagroda wydaje się nieosiągalna i tym samym nieinteresująca. Zadbajmy o to, by mogły otrzymać ją znacznie szybciej. Dziecko będzie zachowywać się w sposób, co do którego ma przekonanie, że będzie skuteczne, a wzmocnienie jest tu bardzo pomocnym narzędziem. Według psychologów, „zachowanie, które powoduje osiągnięcie pożądanych rezultatów, powtórzy się”. Jeśli Adam wygra mecz, używając jednej ze swych rakiet tenisowych, a przegra, gdy będzie grał drugą, następnym razem wybierze tę pierwszą. To naturalne.

Czy nagradzanie to manipulacja?

Jednak wielu rodziców obawia się, iż używając nagród przekupują dzieci. Czy rzeczywiście można to nazwać rodzajem manipulacji? Ale jak nauczyć na przykład pięciolatka bardziej odpowiedzialnego zachowania? Czy spodziewamy się, że mała Ania będzie pracować, uczyć się, pocić z czystej radości płynącej z samodyscypliny? Zachowa się odpowiedzialnie, bowiem szlachetnie taką być? Nie łudźmy się! Dorośli też tak nie postępują. Przecież całe nasze społeczeństwo opiera się na systemie wzmocnień – kar, nagród. Jeśli dorosły zbyt prędko jedzie samochodem, otrzymuje mandat. Za pracę należy nam się wynagrodzenie pieniężne. Dlaczego nie chcemy zastosować tego wobec małych dzieci? Sięgamy raczej po środki zastępcze, a najczęściej używane, to karcenie, narzekanie, błaganie, krzyk, karanie.

Pamiętaj, że nagrody tylko wtedy stają się rodzajem łapówki, gdy służą jako „zapłata” za nieposłuszeństwo lub nieodpowiednie zachowanie. Wyobraźmy sobie sytuację, gdy mama prosi o odłożenie zabawek, a mała Zosia zdecydowanie odmawia, zaczyna krzyczeć i płakać. Mama kusi córkę cukierkiem, proponując słodycze w zamian za wykonanie polecenia. W rzeczywistości nagradza nieposłuszeństwo, a Zosia uczy się, iż opłaca się robić awanturę, gdy nie chce przerwać zabawy.

Gry i zabawy

Przy nauczaniu odpowiedzialności można też zastosować metodę gier i zabaw. Wymyślanie rodzinnych gier, zdobywanie punktów, tracenie ich itp. Kolejny sposób, to pochwała. Jednak nadmierne chwalenie jest niepotrzebne. Dziecko szybko orientuje się, że to jedynie rodzaj pochlebstwa a rodzicielskie słowa tracą znaczenie. Pochwała powinna być raczej precyzyjna niż ogólna. Na przykład widzisz, że syn poukładał swoje książki i zabawki. Możesz powiedzieć – „jestem z ciebie zadowolona, bardzo ładnie posprzątałeś pokój”. Zawsze lepsze będą słowa wyrażające prawdziwą pochwałę niż puste pochlebstwa.

Gdy nieodpowiedzialność dziecka wyprowadza cię z równowagi

Zdarza się, że nieodpowiedzialność pociechy, mimo wysiłku rodziców i prób wpajania dojrzałości, jest tak nagminna, iż całkowicie wyprowadza rodzica z równowagi. Coraz częściej traci on cierpliwość i krzyczy, złości się. Trzeba zdać sobie sprawę, że większość dzieci jest odporna i rodzicielskie wybuchy złości nie pozostawiają śladów w ich psychice. Natomiast jeśli reakcje są zbyt często przesadzone i nierzadko w grę wchodzą negatywne określenia pociechy – „jesteś leniwy, jesteś głupia”, to już tak nie jest. Każdy z nas ocenia to, co sądzi iż inni o nim myślą, a następnie gramy tę przypisaną sobie rolę.

Zazwyczaj dziecko podporządkuje się wyobrażeniu, jakie uważa, że mają o nim rodzice. Zapada ono dziecku głęboko w pamięć, nie raz na zawsze. Jeśli nazywamy je nierozsądnym, niegrzecznym, jego zachowanie udowodni, iż ta ocena jest słuszna. Dlatego zawsze, jeśli to możliwe, trzeba kontrolować swoje impulsywne reakcje i nie wypowiadać zbyt pochopnie przykrych określeń.  Nie oceniajmy osoby, nie obrażajmy jej i bądźmy sprawiedliwi.

Anna Czajkowska
pedagog, logopeda

reklama