reklama
Dzieciństwo pod presją czyli rodzicu opanuj się!

Dzieciństwo pod presją czyli rodzicu opanuj się!

Presja jest naturalną częścią życia. Każdy ulega jej w mniejszym lub większym stopniu. Dużo zależy od tego, jakie jest jej źródło, czyli kto i w jakich okolicznościach presję wywiera.

W czasie nauki, pracy, w otoczeniu przyjaciół i znajomych ludzie uczą się, gdzie stawiać własne granice i jak radzić sobie z naciskiem ze strony innych i ich oczekiwaniami. Jednak najtrudniej poradzić sobie z presją osób najbliższych, a to sprawia, że najbardziej podatne na taki nacisk jest dziecko. Szczególnie takie, które już od dnia narodzin jest traktowane jak wielki projekt.

Projekt „dziecko” czyli rodzice pod presją

Kiedy rodzi się dziecko, wielu rodziców czuje presję bycia jak najlepszymi rodzicami. Bycie zwykłym rodzicem to wielkie wyzwanie, bycie super-rodzicem może być naprawdę trudne. Zwłaszcza, gdy wszyscy wokół podkreślają, że rodzice nie mają odpowiednich kompetencji i to właśnie oni są ekspertami w zajmowaniu się dziećmi – zapewnia o tym niemal każda reklama skierowana do rodziców, tak krzyczą okładki czasopism i poradników, przekonują o tym specjaliści w sieci i telewizji.

Stąd staranne planowanie przyszłości już nowo narodzonego malucha, dziesiątki zajęć dodatkowych (wszystkie wyjątkowo rozwojowe), kupowanie zabawek tylko ze względu na ich edukacyjne walory, planowanie ścieżki kariery, prywatne szkoły i dodatkowe korepetycje. Kryją się za tym szlachetne pobudki: rodzice pragną, aby dzieci miały dobry start (a w przyszłości wspaniałą pracę), były bezpieczne, zdrowe i miały wszystko co najlepsze.

Jednak w tym wszystkim zatraca się dzieciństwo, radość rodzicielstwa, gubi spokojne dorastanie dziecka. Wszystko zostaje podporządkowane „projektowi dziecko”, a ono samo staje się produktem, biznesem, zaś rodzice inwestorami.

Grafik wypełniony po brzegi
Zaczyna się od przedszkola (czasem nawet wcześniej). Najpierw wybór najlepszej placówki – tu duże znaczenie ma oferta zajęć dodatkowych: język obcy, zajęcia sportowe i taneczne. W przedszkolu dziecko spędza cały dzień, często nawet więcej niż 8 godzin, a potem jeszcze ma dodatkowe zajęcia: basen, karate, jeszcze jedną lekcję języka. No, bo jak iść na plac zabaw  z maluchem, jeśli w tym czasie jego koledzy programują roboty?

Tymczasem swobodna zabawa i czas na nudzenie się – tego dzieci bardzo potrzebują. W zabawie mogą wypróbować to, czego się nauczyły, mogą sprawdzić jak ich narracja wpłynie na pozostałych (pobawmy się, ja będę…), mogą nauczyć się wielu rzeczy o sobie i innych – choćby takich, że jak jest nudno, to można coś wymyślić – to najlepsza nauka jak być twórczym. Dorosłym trudno zaaprobować fakt, że zwykła zabawa może mieć większą wartość niż drogi kurs prowadzonych przez profesjonalistów.

Realizowanie niespełnionych marzeń
Każdy ma jakieś niespełnione marzenie z czasów dzieciństwa – chciał chodzić na balet, grać w tenisa czy jeździć konno. Gdy pojawia się dziecko, to właśnie ono ma to marzenie spełnić. Czasami – szczególnie jeśli jest to pasja rodzica, potrafi on tym naprawdę dziecko zarazić i takie zajęcia są nie tylko okazją do ćwiczeń, ale też wzmocnienia kontaktu z dzieckiem.

Częściej jednak bywa tak, że dziecko od pierwszego spojrzenia nienawidzi fortepianu, a na widok łyżew dostaje dreszczy – może się buntować, ale może też uczęszczać na zajęcia tylko dlatego, aby nie sprawiać rodzicowi przykrości. Jednak cudze buty nigdy nie będą wygodne. Takie przymuszanie do pewnych zajęć, to także dla dziecka lekcja udzielana nieświadomie przez rodzica: nie jest ważne co lubisz i czego pragniesz, liczą się tylko oczekiwania innych, a ty powinieneś je spełniać.

Dziecko zbyt ambitne
Ambicje rodziców mogą przejść na dziecko – wówczas do szkoły trafia młody człowiek, który za wszelką cenę chce być lepszy od innych. Sam mobilizuje się do nauki, podejmuje wysiłek i nowe wyzwania. Jednak gdy napotyka kogoś bardziej zdolnego lub coś mu nie wychodzi, przeżywa ogromny stres i ocenia się znacznie surowiej niż powinien.

Warto pamiętać, że dzieciństwo to czas, kiedy trzeba się też nauczyć, jak sobie radzić z przegraną i porażką. Kiedy nauka i dążenie do bycia doskonałym przesłaniają dziecku świat, czas na interwencję, zanim stanie się ono przemęczone i sfrustrowane.

Nadmiar zajęć i brak odpoczynku powodują, że dziecko zaczyna funkcjonować coraz gorzej, pojawiają się zaburzenia emocjonalne (wybuchy złości, gniewu, smutek, a nawet depresja), szukanie winnych. Powszechnie się uważa, że ambicja to pozytywne zjawisko, jednak nadmierna ambicja hamuje rozwój, choć dziecku wydaje się, że jest wręcz przeciwnie.

Uczeń, który próbuje być najlepszy we wszystkim, osiąga przeciętne wyniki, co tylko jest przyczyną kolejnych frustracji. Konieczne jest uświadomienie dziecku jego potrzeb, ocenienie, co jest ważne, a co mniej i realizowanie jednego celu. Niezbędne jest też wsparcie rodziców, którzy akceptują to, kim dziecko jest i jakie są jego możliwości.

Dzieciństwo bez presji? 

Pod presją ogromnego, kręcącego się wokół dzieci biznesu, trudno zdać się na własną intuicję i uwierzyć, że to my wiemy najlepiej, co jest dziecku potrzebne. Trudno przyjąć do wiadomości, że nie wypełniony po brzegi grafik, a miłość, wolność i czas rodziców są tym, co pozwoli dzieciom rosnąć i rozkwitać we własnym, niepowtarzalnym tempie.

Szkolne oceny, dyplomy i nagrody są przyjemną częścią pracy, ale nie powinny stanowić celu same w sobie. W życiu powinno być miejsce zarówno na pracę, jak i odpoczynek. Dzieci, które mają możliwość rozwijać się poprzez zabawę, ruch i samodzielnie wybierają swoje pasje oraz zainteresowania są znacznie szczęśliwsze, a w efekcie lepiej przygotowane do funkcjonowania w społeczeństwie.

Carl Honore w swej książce „Pod presją” poświęconej tej problematyce apeluje: „Dajmy dzieciom święty spokój!".

Joanna Górnisiewicz

reklama