reklama

Jak wiadomo "przepoczwarzenie" się w niezależną jednostkę i nauka samodzielności, jest naturalnym etapem rozwoju człowieka.

W miarę dorastania dziecka, zmienia się relacja między nim a rodzicem. Stopniowo musi on „popuszczać cugle”, a dziecko przejmuje ster, by w końcu mogło wystartować w dorosłe życie. Z czasem mama musi zrezygnować z wielu pełnionych przez siebie ról, np. kucharki i sprzątaczki, osoby pożyczającej pieniądze, płacącej za kino, pilnującej czasu. Przestać być decydentem oraz arbitrem, skończyć z wybieraniem przyjaciół i sposobem spędzania czasu. Władza rodzica kurczy się i … - choć bywa to trudne -, powinien cieszyć się, że dziecko staje się coraz samodzielniejsze i manifestuje swoją niezależność. Dobrze, gdy rodzic potrafi pomału oddać dziecku prawo decydowania w różnych obszarach życia, nadal doradzając i pomagając mu wybierać.

Samodzielność malucha

Jak każdy człowiek dziecko wie, co sprawia mu przyjemność, a co nie. To normalne. Jeśli mama każe mu zrobić coś, czego aktualnie maluch nie chce, będzie się sprzeciwiał, na przykład ignorował. W rzeczywistości nie zamierza denerwować ani prowokować mamy i taty. Po prostu ma odmienne  zdanie, a „ignorowanie” to jeden ze sposobów, aby poradzić sobie z konfliktem, zaznaczyć własne potrzeby i własną niezależność. Ten etap jest trudny zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica. Nasza pociecha musi nauczyć się, jak jednocześnie być samodzielnym, ale też słuchać rodziców. A może dziecko zaczęło ignorować rodzica dlatego, że zbyt często słyszało słowo „nie”? Warto to zmienić. Maluch nie zawsze rozumie, dlaczego powinien słuchać rodziców. Unikniesz konfliktów najlepiej, jeśli będziesz zachęcać dziecko do współpracy i nie dasz się jego zachowaniem sprowokować. Pamiętaj jednak, że jeśli maluch stale ignoruje mamę w trudnej sytuacji, nie powinna uprzejmie go prosić. Ważne, aby dziecko traktowało rodziców poważnie. Stwarzaj mu jak najwięcej okazji do bycia samodzielnym. Zastanów się, kiedy warto wspierać jego niezależność i które decyzje może ono podejmować samo. Spróbuj zawsze z wyprzedzeniem informować malucha, że na przykład niedługo będzie musiał przestać się bawić i wyjaśnij dlaczego. Nie wdawaj się w „przepychanki”, ale też nie wymagaj zbyt wiele – jeśli dziecko akurat jest w środku zabawy, nie oczekuj, że chętnie i szybko ją przerwie, tylko dlatego, że mama woła.

Ubiór ważna rzecz

Niewiele rzeczy tak zaspokaja potrzebę odrębności dziecka, jak odzież. Wybór własnych ubrań idzie w parze ze zdobywaniem samodzielności i ze świadomością dorastania. Przedszkolak zaspokaja swoje potrzeby decydując, co chce włożyć. Już kilkulatki zauważają, że ubranie jest symbolem przynależności do grupy. I tak, pięcioletnim dziewczynkom najczęściej bardzo zależy na udowodnieniu, że nie są chłopcami. Domagają się szerokich spódniczek, kolorowych gumek i spinek we włosach. Ubranie może pomóc dzieciom nieśmiałym i niepewnym siebie. Jeśli samodzielnie wybiera to, w czym czuje się najlepiej, osiąga poczucie zadowolenia z siebie i własnego wyglądu. Oczywiście naciski grupowe i media również kształtują preferencje co do ubioru i innych przedmiotów materialnych oraz statusu społecznego. Dziecko miewa zachcianki, których nie aprobujemy. Nie powinniśmy ich zaspokajać ani pozwolić, by rozrosły się ponad miarę. Pomagając dziecku zrozumieć je i zachować umiar, pomagamy mu odnaleźć miejsce w świecie, w którym wartości tak często ulegają zniekształceniu.

W wieku 9, 10 lat nasza pociecha powinna mieć równe prawo wypowiedzi w kwestiach rodzinnych i należałoby uwzględniać jej uwagi. Niech włączy się w podejmowanie decyzji, które jej dotyczą. Oczywiście nie oznacza to, że ma ona decydujący głos. Rozsądny, kochający rodzic uzasadnia swoje decyzje i pozwala dziecku przedstawić własne racje. Ale syn czy córka muszą wiedzieć, że nie robią tego niepotrzebnie, a mama i tata nie zignorują ich zdania. Starsze dziecko coraz częściej domaga się pozwolenia na znaczną samodzielność - chciałoby wychodzić z domu kiedy ma na to ochotę i na jak długo chce, zaniedbywać naukę, opuszczać lekcje i inne. Żąda możliwości podejmowania samodzielnych decyzji bez mieszania się kogokolwiek z zewnątrz. Jednak wciąż oczekuje, że ktoś upierze i wyprasuje spodnie, przygotuje posiłek, zapłaci za kino i telefon komórkowy. Dziecko nie jest gotowe do takiej całkowitej niezależności, a rodzicom nie wolno udzielać nastolatkowi takiej wolności, jaka mogłaby przysługiwać dwudziestolatkowi. To nierozsądne i rodzice z pewnością żałowalibyśmy swojego błędu. Co więcej, w niedługim czasie, już dorosłe dziecko też mogłoby obarczyć ich winą za to, iż pozwalali mu na zbytnią i niebezpieczną samodzielność.

Drobne niepowodzenia pomagają w nauce samodzielności

Często rodzicom trudno zaakceptować fakt, iż samodzielność dzieci oznacza między innymi zdolność pokonywania problemów. Aby się tego nauczyć, dorastającemu człowiekowi potrzebne są drobne niepowodzenia i zawody życiowe, a zadaniem rodzica nie jest wyeliminowanie z życia dziecka wszelkich prób, lecz służenie mu w roli godnego zaufania sojusznika. Dzieci powinny mieć prawo do samodzielnego stawania wobec problemów życiowych i do wynoszenia korzyści z konfrontacji z nimi. Inaczej nie nauczą się radzenia sobie z trudnościami i frustracją. Ważne, czy umiemy dostarczyć narzędzi, za pomocą których nasze dzieci będą mogły pokonać owe przeszkody. Rodzic, który potrafi dodać otuchy, kiedy dziecko doznaje smutku, umie interweniować, gdy zagrożenie przekracza jego siły, z powodzeniem przygotuje swego potomka do startu w dorosłość.

Gdy zbytnia kontrola i ingerencja niszczą samodzielność

Starsze dziecko przyjmuje niepowtarzalny styl bycia, ubierania, mówienia, upodobania i maniery, by w ten sposób zamanifestować swą odrębność – samodzielną tożsamość, różną od świata dorosłych. Taka jest kolej rzeczy. Jeśli rodzic nie godzi się na to, wkracza na terytorium swego syna czy córki i szybko można ich zrazić. Trzeba pozwolić na powolne wkraczanie w nastoletnią samodzielność. Przesadne ingerowanie, nadmierne kontrolowanie każdego kroku może stać się przyczyną zaburzeń odżywiania. Gdy rodzina stara się za wszelką cenę chronić dzieci przed złem wszelakim, ich dorastanie wiąże się z dodatkowymi stresami i problemami. Dzieci są nadmiernie zależne od rodziców, a ich separacja od rodziny, która jest normalnym aspektem dorosłości, zostaje zaburzona – wówczas mogą pojawić się takie choroby jak anoreksja, która daje poczucie kontroli, uniezależnienia się od rodziców. Jeśli relacje w domu są złe, perfekcjonizm w pilnowaniu własnej szczuplutkiej sylwetki staje się dla młodej osoby jedyną rzeczą, na jaką, jak sądzi, ma do końca wpływ. Zauważmy, że jeśli ktoś ważny dla nas wymaga za dużo, wciąż okazuje niezadowolenie; gdy mimo wysiłków nie możemy zaspokoić jego oczekiwań, coraz częściej pojawiają się porażki i poważny stres. Każdemu dziecku – temu małemu, a potem dorastającemu, potrzebne jest ciepłe wsparcie i w przypadku niepowodzeń – wzmocnienie pewności siebie oraz bardzo delikatnej, wrażliwej samoakceptacji w wieku kilkunastu lat. W przypadku dziewczynek bardzo ważny jest szacunek okazywany córce. Mama winna wspierać ją, rozmawiać o odczuwanych emocjach, choć często jest to bardzo trudne. Faktem jest, że nie tylko rodzice mają wpływ na zachowania dziecka. Powszechny w kulturze kult piękna i szczupłej sylwetki ma ogromny wpływ na tak częste występowanie anoreksji i bulimii wśród młodych ludzi. Jednak warto zdać sobie sprawę, że przyjaźń to najlepsza terapia, a o prawidłowe relacje warto się starać, zanim zaburzenia odżywiania dopadną dziecko.

Anna Czajkowska
pedagog, logopeda