reklama

Odpowiedzialność. Ważna cecha

Odpowiedzialność i idąca z nią w parze samodyscyplina to rodzaj wewnętrznej siły, która popycha nas do dobrowolnego i świadomego zrobienia tego, na co nie zawsze mamy ochotę, ale także pozwala nam planować i realizować różnorodne założenia. To siła, która sprawia, że osiągamy cele, które sami sobie wyznaczyliśmy. Motorem nas  napędzającym nie jest jednak strach przed karą, ale raczej przed wyrzutami sumienia, poczuciem winy, wstydem i konsekwencjami. Z czasem człowiek wykształca w sobie wewnętrzny system nagradzania – czujemy się dobrze, kiedy nasze obowiązki są porządnie wykonane. Jak i kiedy uczyć dzieci odpowiedzialności?

Nie należy oczekiwać odpowiedzialności u dziecka do końca drugiego roku życia. W wieku 2-6 lat pojawiają się natomiast zachowania, przypominające odpowiedzialność, ale nie do końca nią będące. Maluch w tym wieku mniej lub bardziej chętnie będzie stosować się do norm społecznych i oczekiwań swego otoczenia (sprzątnie zabawki, da psu pić, poczeka na swoją kolej), ale raczej w oczekiwaniu nagrody niż z wewnętrznej potrzeby. W wieku przedszkolnym dziecko potrzebuje częstego przypominania i podpowiadania o obowiązkach, ale jednocześnie starało się będzie je wykonywać.

W okresie wczesnoszkolnym (6-10 lat) można oczekiwać, że dziecko będzie znało swoje obowiązki, które zasadniczo można podzielić na trzy grupy: obowiązki szkolne, pomoc w gospodarstwie domowym i samodzielne utrzymanie porządku w swoich rzeczach oraz zadbanie o czystość  samego siebie. W tym okresie dziecko potrzebuje wsparcia, wskazówek, a nierzadko motywowania.

Wiek wczesnonastoletni (11-15 lat) to czas kiedy dziecko zaczyna okazywać pierwsze przejawy osiągnięcia wyższego stopnia odpowiedzialności za własne obowiązki, sprawy szkolne i osobiste.

Świećmy przykładem
Dzieci są doskonałymi obserwatorami – jeżeli rodzice są punktualni, dotrzymują słowa, nie okłamują dziecka nawet w drobnych sprawach, wykonują swoje obowiązki w sposób właściwie dla dziecka niezauważalny, to mimochodem wpajają dziecku przekonanie, że tak właśnie należy robić. Oczywiście, sama obserwacja nie wystarczy.

Dziesięć przykazań naszej rodziny
Czego Wy - rodzice chcielibyście swoje dzieci nauczyć przede wszystkim? Jakie wartości przekazać? Zastanówcie się najpierw sami, a później wspólnie z dziećmi ustalcie, co jest dla Was, jako rodziny najważniejsze. W trakcie tych rozmów (bo zdecydowanie powinno ich być więcej) na pewno pojawi się również problem odpowiedzialności. Owe zasady spiszcie w ładnej formie i powieście w domu. Nadanie tej liście formy dokumentu zwróci uwagę dzieci na to, jak istotne są owe zasady. Jej aktywne współtworzenie pomoże się z nią „zaprzyjaźnić”. Na początek to dużo.
 
Komunikat „ja”
W codziennym życiu warto zwracając się do innych stosować komunikaty „ja”. Pozwalają one dziecku na przejęcie odpowiedzialności za to co zrobiło. Dają szansę zastanowienia się „co jest nie tak?”, „to ja to zrobiłem?”. Umożliwmy potem dziecku konstruktywne rozwiązanie problemu. Zamiast mówić „znowu wszedłeś w butach do pokoju” można powiedzieć „nie lubię, gdy na dywanie są plamy z błota”.
 
Każdy ma swoje obowiązki
Na początku nie mogą być zbyt poważne, ale jednak powinny być: sprzątnięcie zabawek, pomoc w ustawieniu talerzy, ustawienie butów po spacerze, odwieszenie kurtki. Należy wciągać malucha w proste obowiązki domowe, oczywiście zlecając mu zadania na miarę jego możliwości. Wielu rodzicom przedszkolaków wydaje się, że na pewne rzeczy jest jeszcze za wcześnie – warto się wówczas przyjrzeć uważnie, co jego dziecko robi (i to robi dobrze!) w przedszkolu: samodzielnie się ubiera i rozbiera starannie odkładając rzeczy we wskazane miejsce, sprząta zabawki odpowiednio je segregując, po umyciu rak zawsze odwiesza ręcznik itp. Te umiejętności jakoś dziwnie zanikają w domu...
 
Samodzielność
Panie w przedszkolu mają pod swoją opieką grupę dzieci i od początku zakładają, że dzieci muszą być samodzielne, może nie od razu, ale z czasem na pewno. Wiedzą też, co dziecko w danym wieku może opanować. Rodzice natomiast nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, że ich dziecko już dorosło do określonych umiejętności, czasem są nadopiekuńczy lub nie potrafią się pogodzić ze wzrastającą niezależnością dziecka. Tymczasem nie ma odpowiedzialności bez samodzielności.

 
Wypij coś nawarzył...
Nadopiekuńczość niesie ze sobą także inne ryzyko – chcąc uchronić dziecko przed przykrymi nieraz konsekwencjami jego postępowania rodzice usprawiedliwiają jego złe zachowanie: zmęczeniem, okolicznościami, zachowaniem innych itd., aż do przerzucenia ciężaru odpowiedzialności na kogoś innego. I choć chwilowo uchroni to dziecko przed uwagą z zachowania, koniecznością przeprosin czy innego zadośćuczynienia, to tak naprawdę jest to najgorsza rzecz, jaką możemy dziecku zrobić: będzie ono przypisywać winę innym, a w przyszłości może stać się człowiekiem, który nie umie wziąć odpowiedzialności za własne czyny.
 
Konsekwencja
W codziennym przyuczaniu do odpowiedzialności niezbędna jest konsekwencja rodziców.  Niestety, zamiast wyegzekwować wykonanie obowiązków szybciej i łatwiej jest je wykonać samemu. Uważamy, że pewne rzeczy zostaną zrobione lepiej, jeśli zajmiemy się nimi sami. Nie powinno to być przeszkodą w wymaganiu, aby dziecko było odpowiedzialne za pewne rzeczy i wykonywało część obowiązków domowych, jak każdy inny członek rodziny.
 
Zaopiekuj się...
Opieka nad zwierzęciem, to jeden z powodów, dla którego rodzice decydują się na kupno zwierzaka. Taką decyzję należy porządnie przemyśleć, bo zwierzę nie jest zabawką, którą można odłożyć, gdy się dziecku znudzi. Ale opiekować się można przecież nie tylko domowym zwierzęciem, mamy wiele innych możliwości: dokarmianie ptaków zimą (dokarmiania nie wolno przerwać, o pełny karmnik trzeba dbać regularnie), pomoc w wyprowadzaniu psa sąsiadki, zajęcie się zwierzęciem znajomego, który musi wyjechać, to tylko niektóre z możliwości. Dziecko może bowiem pomagać też w pielęgnowaniu kwiatków czy opiece nad młodszym rodzeństwem.
 
„Światła”
Na koniec zabawa, która pomoże rodzicom konsekwentnie przestrzegać tego, co jest dozwolone, a co zabronione (bez ciągłego zmieniania zdania), dzieciom natomiast umożliwi osiąganie jak największej niezależności. Do zabawy potrzebne są kółka w trzech kolorach: czerwonym, żółtym i zielonym. Następnie ustalamy, co dziecko może robić samo, do czego potrzebuje zezwolenia rodziców, a czego mu absolutnie robić nie wolno. Ten podział na kategorie może przyjąć postać listy – szczególnie w przypadku starszych dzieci. Teraz naklejamy na różnych przedmiotach w domu (lub na naszej liście) kółka odpowiedniego koloru. Zielone światło, czyli zielone znaczki na tym, do czego dziecko ma nieograniczony dostęp (np. szafa na ubrania=sam zdecyduj o tym, co ubierzesz, pudełka z zabawkami). Żółte światło – uwaga! - na tych rzeczach, do wzięcia których dziecko potrzebuje pozwolenia (np. telewizor, komputer, słodycze, wyjście z domu). Czerwone światło – stop!- na tych, które są kategorycznie zabronione (szafka z lekami, ostre narzędzia, środki czystości). Co jakiś czas należy analizować podjęte wcześniej decyzje  i zmieniać postanowienia: jeżeli dziecko przestrzegało zasad i za każdym razem prosiło o pozwolenie na „żółtą” czynność, może czas zmienić jej kolor na zielony. Jeśli natomiast nie przestrzegało danej zasady – zmiana kółka na czerwone uświadomi mu, jak jego działanie wpływa na pozbawienie go dotychczasowej niezależności.
Joanna Górnisiewicz

Wychowanie dziecka - przeczytaj pozostałe nasze artykuły.

Rozwój dziecka w wieku przedszkolnym - kliknij tutaj.

 

reklama