reklama

Różowy – słodki czy obciachowy?

„Moja córka chce chodzić ubrana tylko na różowo. Chce mieć też różowy rowerek, plecaczek, pościel, no i zabawki. Wszędzie wszechogarniający róż. Czy to powinno mnie martwić?”

Jako mama chłopców nie miałam tego „problemu” - dla chłopców można kupić ubranka w różnych kolorach, a choć przeważa niebieski, nie stanowi to większego problemu. Kiedy jednak okazało się, że ma na świat przyjść moja córeczka, zaczęłam zastanawiać się, czy będę ją ubierać na różowo, bo ja sama, szczerze mówiąc, nigdy nie przepadałam za tym kolorem, a moja niechęć do tego kwiatowego koloru utrwaliła się w okresie nastoletnim, kiedy to preferowałam mroczną czerń... Szybko okazało się jednak, że najładniejsze sukienki i bluzeczki są właśnie różowe, a w dodatku trudno kupić coś w innym kolorze. A jeśli już, najczęściej jest to droższe! W dodatku szybko przekonałam się, że małe dziecko w różowych śpioszkach wygląda po prostu słodko, bo jest to miły, dzieciaczkowy kolorek idealnie pasujący do różowych policzków, więc może nie ma co demonizować tego różu? Mimo to, czuję pewien opór ubierając córkę w różową sukienkę i powoli zaczynam zastanawiać się, co zrobię, gdy poprosi ona o różowego jednorożca...

Różowy dla chłopca, błękitny dla dziewczynki

Zacznijmy od tego, że dawniej małe dzieci ubierano tylko na biało – to był kolor zwyczajowo przypisany niemowlętom. W latach dwudziestych XX wieku pojawiły się ubrania szyte specjalnie dla dzieci, co jednak zaskakujące, kolory były odwrócone: dziewczynki ubierano na niebiesko, ponieważ był to kolor symbolizujący delikatność, czystość i łączono go z wizerunkiem Matki Boskiej. Natomiast chłopców ubierano w złagodzoną wersję czerwonego (koloru mocy i agresji), czyli różowy. Do dziś tak właśnie przypisują dzieciom kolory starsi ludzie. Odwrócenie tego nastąpiło wówczas, gdy projektanci mody zaczęli łączyć róż z kobiecością. Prędko przeniosło się to na odzież dziecięcą i tak właściwie jest do dziś, choć nie wszystkim się to podoba, a niektórzy próbują z tym nawet walczyć.

Różowe myśli

Przeciwnicy różowego nie walczą z samym kolorem, ale ze wszystkim, co za nim stoi, czyli „różowym sposobem myślenia”. Na czym on polega? Na promowaniu kiczu, tandety i stawianiu wyglądu zewnętrznego ponad wszelkimi innymi wartościami. Na wychowywaniu dziewczynek na małe księżniczki, których rolą jest pięknie wyglądać i czekać na księcia lub na kury domowe, które mają zajmować się tylko swoim wyglądem i pracami domowymi. Na przedwczesnej seksualizacji dziewczynek, które nie mają być dziećmi, a później dorosłymi, znającymi swoją wartość kobietami, lecz nieustającymi „kobietkami” - pięknymi i niezbyt mądrymi. Na stereotypowym podziale ról społecznych i na tym, że kształtując osobowość dziecka zabiera mu się możliwość wybrania tego, kim chce być.

Wystarczy wejść do sklepu z rzeczami dla dzieci, aby to zobaczyć: po jednej stronie na wieszakach panuje róż łamany fioletem, a po drugiej błękit i granat. Czasami pośrodku jest nieco kremowego czy beżu, ale raczej nie dostrzeżemy żółtego, zielonego czy czerwieni. Jeszcze gorzej jest w dziale z zabawkami: te dla dziewczynek ociekają różowością i brokatem. Najczęściej są to zestawy: mała księżniczka, fryzjerka, kosmetyczka oraz sprzęty domowe. Gratulacje dla tego, komu uda się tam znaleźć zabawkę dla dziewczynki lubiącej chodzić po drzewach, interesującej się geografią, paleontologią czy w ogóle nauką. Takie zestawy znajdziemy w części sklepu przeznaczonej dla chłopców...

Przeciwnicy różowego sposobu myślenia próbują zwrócić uwagę na to, że współczesna popkultura wpycha dziewczynki w kult ciała i deprecjonuje możliwości umysłu. Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne wykazało, że zbyt mocne koncentrowanie się dzieci na wyglądzie osłabia funkcje i możliwości mózgu.

Dziewczynki kochają róż...

Co jednak ma zrobić rodzic, który zdaje sobie z tego sprawę, ale idąc z córką do sklepu odkrywa, że wszystkie wybrane przez nią rzeczy są landrynkowo różowe? Gdzie przebiega granica między zaspokojeniem potrzeby dziecka, a zawężaniem jego horyzontów myślowych? Okres różu przechodzi chyba każda dziewczynka. Bez względu na sposób wychowania, w pewnym momencie chętniej wyciągnie rękę do tego co błyszczące, różowe „śliczne” i „słodkie”. Każdy wiek ma swoje prawa. Zachwyt nad różowym może być tymczasowy i nie mieć najmniejszego wpływu nad psychikę, pod warunkiem jednak, że nie pociąga za sobą przesadnego skupiania się na wyglądzie. To od rodziców zależy, czy dziewczynka będzie miała wśród zabawek także autka czy klocki. Czy bez względu na kolor ubrania będzie mogła pobawić się w błocie, ubrudzić farbami czy robić domek w zaroślach. To działa także w druga stronę: nadmierne krytykowanie różowych wyborów też może budzić w dziecku przekonanie, że to jak wygląda, ma wpływ na to kim jest. Dlatego zamiast: jak pięknie wyglądasz, powiedz: jak szybko biegłaś. Zamiast: jaka śliczna sukienka – jaka wysoka wieża. Problemem bowiem wcale nie jest kolor, a to, jak traktujemy swoje dzieci. No bo właściwie czemu nikt nie obawia się o przyszłość chłopców od najmłodszych lat ubieranych w bojówki w kolorze moro?  

Joanna Górnisiewicz

Wychowanie dziecka - przeczytaj pozostałe nasze artykuły.

Rozwój dziecka w wieku przedszkolnym - kliknij tutaj.

 

 

reklama