reklama

„Strasznie trudne to sprzątanie! Łatwiej mieszkać w bałaganie”...

Kto nigdy nie narzekał na bałagan w pokoju dziecka – ręka do góry! Ciekawe, czy na 100 mam znajdzie się choć jedna, która by tę rękę podniosła...

Bałagan w dziecięcym pokoju to temat drażliwy. Śmiało można powiedzieć, że odpowiada za większość rodzinnych scysji i kłótni. Rodzice – jako bardziej doświadczona część rodziny, wiedzą, że porządek jest ważny: ułatwia pracę, znalezienie tego, czego się szuka, zapewnia swego rodzaju psychiczny spokój. Dzieci natomiast mają zupełnie inną wizję tego, jak wyglądać ma ich biurko, pokój i „ich miejsce”.

Czym skorupka za młodu nasiąknie...

Wielu rodziców od początku popełnia błąd – sprząta zamiast dzieci. Tak jest szybciej i prościej – łatwiej samemu pozbierać klocki, gdy dziecko pójdzie spać, niż wyegzekwować to od zmęczonego i marudnego malucha. Początki zawsze są trudne, zwłaszcza, że roczny brzdąc zupełnie nie rozumie, co to jest porządek. Mimo to, nawet małe dzieci można uczyć pewnych dobrych nawyków, głównie własnym przykładem: odkładając misia na półkę, zbierając po zabawie klocki itp. generalnie stosując zasadę „zanim weźmiemy nową zabawkę, poprzednią odkładamy na miejsce”. Na pewno jest to męczące, ale wpojenie dzieciom, że porządek w otoczeniu jest nam potrzebny, a sprzątanie jest częścią każdej zabawy to najlepsza metoda, aby nauczyć dziecko  dbania o ład.

Dobry przykład idzie z góry...

Wszelkie wyczulanie dziecka na porządek nie ma jednak sensu, gdy rodzice sami są bałaganiarzem. Dzieci najlepiej i najchętniej uczą się od rodziców, jednak jakby z większą łatwością podchwytując te gorsze rzeczy. Irytuje cię, że dziecko nie chowa płyt do pudełek – a sama tego przestrzegasz? Odkładasz książki na półkę? Zawsze zanosisz szklankę do zlewu? Zanim kolejny raz zaczniesz się złościć na dziecko o nierówno stojące buty – przyjrzyj się butom dorosłych...

Konsekwencja – najlepszy nauczyciel

Oprócz dobrego przykładu rodziców, świetnie sprawdzają się naturalne konsekwencje, które wynikają z bałaganu. Wymaga to jednak pewnego samozaparcia ze strony rodziców: jeżeli coś wskutek bałaganu uległo zniszczeniu czy zgubieniu – nie biegnijmy zaraz tego odkupić czy naprawić. Owszem, okażmy dziecku wsparcie i współczucie, ale dajmy też odczuć konsekwencje.

Twórczy nieład czy straszny bałagan?

Ważną kwestią jest też to, że są różne stopnie nieporządku, a każdy z nas ma inne wyobrażenie i różny stopień tolerancji. Są ludzie, którzy w czasie pracy muszą mieć wszystko ułożone idealnie równo, a jeden krzywo leżący przedmiot utrudnia im działanie. Są też tacy, którzy piętrzą książki i papiery wokół siebie, to co akurat niepotrzebne rzucając na podłogę – mimo pozornego chaosu, doskonale się w tym wszystkim odnajdują i to jest ich środowisko pracy. Dorosłym czasem trudno zrozumieć, że taki właśnie nieład jest dla dziecka inspirujący: dopiero rozłożone wszędzie zabawki pozwalają dostrzec nowe możliwości, nowe pomysły na zabawę. Niestety porządek najczęściej nie idzie w parze z kreatywnością... Jeśli chcemy, aby nasze dzieci były twórcze, musimy im pozwolić na pewien nieład. Weźmy też pod uwagę, że z wiekiem dziecko buduje coraz bardziej skomplikowane konstrukcje. Jeżeli codziennie wieczorem każemy rozwalić zamek z klocków i włożyć je do pudełka, dziecko szybko zniechęci się do ich wyjmowania i podejmowania próby tworzenia czegokolwiek. Dlatego dobrze jest w czasie sprzątania ustalić z dzieckiem, co i dlaczego zostaje do następnego dnia (to także okazja do rozmowy z dzieckiem o tym, co je akurat zajmuje).

Wszystko ma swoje granice

No cóż, bałagan w pokoju moich chłopców tego zdania chyba nie czytał... Dlatego pewne granice muszę stawiać ja. Granicą bezwzględną jest zagrożenie zdrowia (tyczy się to głównie zasad higieny) – w pokojach nie ma jedzenia, a ew. ogryzki mają zostać wyrzucone w kuchni. Mokre rzeczy po przyjściu z basenu nie mogą zostać w plecaku ani leżeć na podłodze – należy je rozwiesić, żeby nie pleśniały. Chusteczki higieniczne po użyciu nieodwołalnie lądują w koszu, a z kosza śmieci nie mają prawa się wysypywać, bo to siedlisko bakterii. Bez względu na wszystko codziennie wieczorem ma być zrobione czyste przejście do łóżek, żeby dziecko mogło boso i po ciemku iść do łazienki, a ja w razie sytuacji awaryjnej dojść do chorego.

Joanna Górnisiewicz

Wychowanie dziecka - przeczytaj pozostałe nasze artykuły.

Rozwój dziecka w wieku przedszkolnym - kliknij tutaj.