reklama
Zobacz! – zabawy sensoryczne rozwijające zmysł wzroku

Zobacz! – zabawy sensoryczne rozwijające zmysł wzroku

Celem zabaw sensorycznych jest dostarczanie zmysłom dziecka różnorodnych bodźców, które rozwijają i doskonalą jego umiejętność postrzegania świata. Wrażliwość wzrokowa wzrasta z wiekiem i tak, dziecko w wieku 6 lat potrafi rozróżniać kolory, ich odcienie oraz je nazywać.

Poprawia się też ostrość wzroku – dziecko potrafi dostrzec położenie przedmiotów, ich wielkość oraz inne cechy. Nieustanne ćwiczenia wzroku i umiejętności przetwarzania obrazów są konieczne, aby móc zmierzyć się z trudną nauką czytania i pisania.

Poniżej nasze propozycje zabaw rozwijających zmysł wzroku i poszerzające wiedzę na temat kolorów.

Kolorowe tabliczki

Pomysł na tę zabawę zaczerpnięty jest z pomocy zaprojektowanych przez Marię Montessori. Są to drewniane tabliczki pomalowane tak, że dziecko może je układać parami lub stopniować odcienie jednego koloru. Tańszą wersję tej pomocy można przygotować korzystając z próbnika kolorów (dostępnego w sklepie z farbami). Dziecko układa pocięte kartoniki, dobiera podobne odcienie, stopniuje je od najciemniejszego do najjaśniejszego i na odwrót.

Skrzynka skarbów

Stare guziki, kawałki wstążek, elementy świątecznych dekoracji, koraliki i inne drobiazgi – w każdym domu jest tego trochę. Zamiast takie rzeczy wyrzucać, można je chować w jednym pudełku i co jakiś czas proponować dziecku zabawę nim: sortowanie przedmiotów po kolorze, stopniowanie kolorów, szukanie przedmiotów w otoczeniu w danym kolorze.

Jeśli mamy skrzynkę z przegródkami, na dno każdej przegródki możemy wkleić kartonik o odpowiedniej barwie. Zabawa pozwala dziecku dostrzec, że czasem trudno jest orzec czy coś jest jeszcze żółte, czy już zielone i dostrzec mnogość barw, jakie nas otaczają oraz próbować je nazywać.

Świetlny stolik

Stosunkowo łatwo go zrobić – wystarczy najtańszy stolik dla dzieci (taki z blatem „pustym” w środku), taśma z lampkami led i płyta pleksi. Jeszcze prościej wziąć przezroczyste pudło (najlepsze jest z matowego plastiku), wrzucić do niego komplet lampek choinkowych i przykryć pasującą pokrywą.

Po zapaleniu światełek dziecko może układać na stoliku różne przezroczyste przedmioty (kawałki cienkiej bibuły, plastikowe klocki, szklanki z kolorowymi płynami, woreczki strunowe z żelem) i badać, co się dzieje, gdy poszczególne kolory nałożymy na siebie. Stolik przydaje się też do kopiowania obrazków jak przez kalkę, a choć jest to mało twórcze zajęcie, to doskonale ćwiczy precyzję ruchów.

Barwne bąbelki

Do dobrej jakości woreczka strunowego wlewamy bezbarwny olej (może być to oliwka dla dzieci, olej jadalny, warto też wypróbować płynną parafinę) i kilka kropelek zabarwionej barwnikiem spożywczym wody. Po szczelnym zamknięciu woreczka dziecko może bawić się w rozpłaszczanie bąbli, dzielenie ich na mniejsze lub łączenie w większe. Na woreczku można też narysować labirynt, a zadaniem dziecka będzie przepchnięcie bąbelka przez całą trasę. Jeśli wkroplimy wodę w kilku kolorach, można łaczyć bąble ze sobą i obserwować mieszanie się kolorów.

Koło barw

To narzędzie, którego używają projektanci (architekci wnętrz, graficy), ponieważ umożliwia dobranie harmonijnych lub kontrastowych zestawień kolorów. Jego zrobienie jest dość łatwe i pozwala na zapoznanie dziecka z pojęciem kolorów podstawowych i pochodnych. Przygotowujemy kilka kartonów w kształcie koła oraz dobrze mieszające się farby o wyrazistych kolorach. Dla ułatwienia można wycięte z kartonu koła podzielić na 3, 6 i 12 części.

Pierwsze koło malujemy 3 barwami podstawowymi, czyli czerwonym, żółtym i niebieskim. Jeśli dziecko potrafi to zrobić sprawnie, to każdy z tych kolorów można rozjaśnić dodając białą farbę (przy brzegu koła kolor czysty, a w kierunku środka coraz jaśniejszy).

Drugie koło malujemy podobnie, ale co drugie pole. Następnie pola pomiędzy zapełniamy kolorem pochodnym zmieszanym z dwóch sąsiednich (żółty i niebieski dają zielony).

Trzecie koło uzupełniamy tworząc kolejne barwy pochodne. Tak przygotowane koło można wykorzystać do badania zestawień kolorów i ustalania, co się dziecku podoba, a co nie, bo otrzymujemy zestawy:

  • monochromatyczne – odcienie tego samego koloru (np. granatowy, niebieski, błękitny)
  • pokrewne – sąsiadujące ze sobą (np. żółty, ciemnożółty, pomarańczowy)
  • dopełniające – leżące naprzeciwko siebie (np. czerwony, zielony).

Jeśli skrzynka skarbów jest bardzo bogata, można jej zawartość wykorzystać do zrobienia koła barw ze znajdujących się w niej przedmiotów i przykleić je w taki sposób, aby odcienie stopniowo przechodziły jeden w drugi.

Zabawy z tęczą

Ile kolorów ma tęcza? Wszystkie. Jeśli rzucimy tęczę na ścianę (wystarczy do tego płyta CD i promień światła), to zobaczymy, że pomiędzy czerwonym, a fioletowym są wszystkie kolory. Jednak przyjmuje się, że kolorów jest 6: czerwony (na zewnątrz łuku), pomarańczowy, żółty, zielony, niebieski i fioletowy (wewnątrz łuku) lub 7 (przed fioletowym wymienia się indygo).

Można wykonać wiele prac plastycznych z wykorzystaniem motywu tęczy, jednak tęcza z cukierków to coś, co szczególnie spodoba się dzieciom. Do jej wykonania potrzebujemy cukierków w kolorowej otoczce. Na talerzu (koniecznie białym, najlepiej okrągłym) układamy tęczowy krąg z cukierków. Nalewamy niewielką ilość wody – tyle, żeby spód cukierków był w niej zanurzony. Po chwili oczekiwania cukier rozpuszcza się, a barwniki tworzą kolorowe smugi. Cukierki można układać w różne kompozycje, efekt zawsze jest ciekawy.

Czy kolor czarny jest czarny?

Ten ciekawy eksperyment – chromatografia bibułowa - pozwala zbadać, z jakich składników jest zrobiony barwnik użyty w czarnym flamastrze. Na pasku papieru (można wypróbować różne jego rodzaje: toaletowy, chusteczkę higieniczną, filtr do kawy) na jednym jego końcu umieszczamy kropkę – może to być flamaster, ale też tusz do drukarki, wyciągi z roślin, atrament do pióra. Następnie zawieszamy go w szklance tak, aby tylko jego dolny koniec był zanurzony w wodzie. W miarę jak woda „wędruje” włóknami papieru, pociąga za sobą poszczególne barwniki, które przemieszczają się na różną odległość.

Joanna Górnisiewicz