reklama

Gdy dziecko przeżywa stres

Choć pediatra nie widzi nic niepokojącego, ty i tak denerwujesz się stanem zdrowia twojego dziecka, które od pewnego czasu skarży się na ból brzucha, nudności czy ból głowy.

Być może obserwujesz też radykalne zmiany w  zachowaniu – urwis stał się podejrzanie spokojny, aniołek przeistoczył się w krnąbrnego złośnika? A może twoje dziecko po prostu czymś się stresuje?

W pierwszej chwili zaprzeczysz, no bo jakie stresy może przeżywać dziecko? Nie musi martwić się rachunkami, karierą zawodową czy innymi przyziemnymi sprawami. Cóż, być może ono przeżywa stresy uszyte na swoją miarę? Bo co do tego, że stres dotyczy absolutnie każdego, nie ma żadnych wątpliwości. To naturalna reakcja organizmu na stawiane mu wymagania – tak fizyczne, jak psychiczne, pochodzące z zewnątrz (rodzina, grupa rówieśnicza, przedszkole czy szkoła), ale z wewnątrz: często związane jest z tym, co czujemy, że powinniśmy robić, w stosunku do tego, co rzeczywiście jesteśmy w stanie zrobić.

U małych dzieci stres bardzo często daje znać o sobie pod postacią różnych objawów fizycznych, sugerujących chorobę. Dzieje się tak dlatego, że dzieciaki mają stosunkowo słabo rozwinięte umiejętności komunikacyjne, a i wszystko postrzegają z poziomu odkrywcy, one dopiero zaczynają kolekcjonować doświadczenia – stąd stres przeżywają stres zupełnie inaczej niż dorośli. Dla roczniaka stresem będzie brak bliskiego kontaktu z mamą, która idąc do pracy, zostawia go pod opiekę niani. Dla przedszkolaka taką przyczyną stać się może obecność towarzyskiej zakały w grupie, która jest źródłem nieprzyjemnych sytuacji, a ucznia może przerazić nie tylko ogrom nowych obowiązków, ale i to, że nagle proste sprawy się komplikują: zaczyna dostrzegać konteksty, niuanse, konsekwencje…

Co możesz zrobić, by pomóc dziecku pokonać stres?

Rzeczą najważniejszą i podstawową, jaką rodzice mogą zrobić, aby pomóc dziecku radzić sobie ze stresem dnia codziennego, jest zbudowanie silnej więzi i szczęśliwego domu. Chodzi nie tylko o serdeczną atmosferę, pełną miłości i zrozumienia. Nie mniej ważna jest mądra dyscyplina, jasne zasady, wyraźne granice. One dają poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa.

Ważna jest higiena życia. Zdrowy i zadbany maluch z pewnością  lepiej poradzi sobie ze stresem. Zadbaj o regularne, pełnowartościowe posiłki i zdrowe przekąski. Nie mniej cenny jest regenerujący sen. Postaw też na zabawy, które relaksują – nie ma to jak familijne wieczory przy grach planszowych, ale i aktywność fizyczną. Wspólne zabawy na świeżym powietrzu, gra w piłkę, ale i zwykły spacer, nie tylko pozwalają pozbyć się napięcia, ale i budują niezwykłe więzy pomiędzy rodzicami i dziećmi.

Oglądajcie bajki z terapeutycznym przesłaniem, czytajcie takowe książki, a i sami snujcie historie (może napiszecie i zilustrujecie swoją książkę), w których bohaterowie przeżywają stresy, niepokoje i lęki? Kiedy myślę o takich opowieściach, od razu na myśl przychodzi mi seria książeczek o Franklinie, niemniej księgarskie półki uginają się od wartościowych, księgarskich propozycji - warto poszukać i znaleźć coś dla siebie.

Obserwuj swoje dziecko. Jeśli niepokoi cię jego zachowanie, a dziecko nie umie ustalić przyczyny napięcia - przyjrzyj się jego znajomym, a i planowi dnia. Może jest forsowane nadmiarem zajęć, a może niepokój budzą w nim jakieś konkretne sytuacje. Zasięgnij języka u wychowawczyni – może poza domem wydarzyło się coś, co może być źródłem stresu. Monitoruj także, w jakie gry komputerowe dzieci grają, a i co dzieci oglądają w telewizji. Czasem niepokojące obrazy, omawiane tragedie czy klęski żywiołowe, mogą poważnie nadszarpnąć nerwy dziecka. Pamiętaj, by zawsze starać się zrozumieć, co się właściwie wokół niego dzieje. Samo wyłączenie telewizora nie wystarczy.

Pamiętaj, że to, co dla ciebie jest błahe, oczywiste bądź mało ważne, dla dziecka wcale takim nie jest. Trzeba wykazywać się wyobraźnią – i naprawdę uważać na słowa i formę, w jakiej interpretuje się rzeczywistość, by świat, jakim go widzimy, nie okazał się zbyt brutalny. Nie wolno też zostawiać dziecka z nie dopowiedzianymi, nie wyjaśnionymi kwestiami. Bądźmy inteligentni! Przykładem, jaki ciśnie mi się jako ilustracja tegoż, jest wieczorny dialog babci z przedszkolakiem, o nie żyjącym już dziadku. – A gdzie jest teraz dziadek? -  pyta dziecko. – No jak to gdzie? W trumnie, zasypany ziemią. A teraz śpij.

Przytulaj swoje dziecko – dotyk to prawdziwy uzdrowiciel, często jest warty więcej niż tysiące słów.

Poświęć swojemu dziecku czas i uwagę. Rozmawiajcie o sprawach bieżących. Bądź dobrym słuchaczem – pozwól, żeby maluch opowiadał ci o swoim dniu, o tym, co go boli czy niepokoi, ale i opowiadaj o sobie – pokazuj, że ty tez przeżywasz napięcia, denerwujesz się nieznanym. Zachęcaj do zwierzeń otwartymi pytaniami w stylu: "A co się stało potem?", „Co cię niepokoi?”. Nie krytykuj i nie bagatelizuj! Wiedz też, że nie zawsze musisz służyć dobrą radę – czasem wystarczy, że jesteś i rozumiesz.

Fantastycznym sposobem jest omawianie różnych przyszłych sytuacji – wymyślajcie rozwiązania potencjalnych stresujących sytuacji, rozmawiajcie o nich, kreujcie różne scenariusze. Pokazuj dobre strony, pozytywny. Czasem przyczyną stresu jest sama niepewność co się wydarzy (a co burzy porządek, wprowadza kolor w czarno-białą, przewidywalną codzienność dziecka) – nieważne, czy sytuacja, o której dziecko myśli, jest przyjemna, czy też nie. Owo oswajanie lęku poprzez nazywanie go, przeżywanie „na sucho” łagodzi obawę, ze dziecko nie będzie umiało się odnaleźć w nowych sytuacjach. Nie chodzi o to, by dać mu gotowe recepty, ale by oswajać je, uczyć reagować elastycznie.Co więcej - choć kosztuje to sporo pracy - nawet z zabiegu szpitalnego można zrobić przygodę. Naprawdę.

Warto też sięgnąć pamięcią wstecz, wyszukać stresujące sytuacje i pokazywać, że „Widzisz, tak się bałeś”. Nie tylko mów, ale i pokazuj, że nie taki diabeł straszny… Świetne są też historyjki z dzieciństwa mamy i taty.

Niekiedy dzieci boją się nie tyle samego wydarzenia, co jego konsekwencji. Spróbujcie ujarzmić sytuację, zastanawiając się, jaki może być jej najlepszy, a jaki najgorszy scenariusz. Co się wówczas stanie. Co to dla nas oznacza? Czy naprawdę jest się czego bać? Najczęściej okazuje się, że nawet najbardziej koszmarna opcja nie niesie takich skutków, jak się obawiamy. Niech wasze rozmyślania zawsze kończy jakieś optymistyczne podsumowanie. Nie ma to jak wiara w to, że „Wszystko będzie ok!”, „Dam radę!”

Dzieci uczą się poprzez obserwację. Nie udawaj ideału, przyznawaj się do popełnianym błędów i pokazuj, że z każdego doświadczenia można wynieść coś pozytywnego. Nawet to, co nieprzyjemne, nie jest porażką, a lekcją życia. Pokazuj dziecku, że jesteś gotów stawiać czoła różnym sytuacjom życiowym – nie kreuj się jednak na kogoś, kto się w ogóle niczym nie denerwuje. Wręcz przeciwnie. Pracuj nad sobą, poznawaj techniki zarządzania stresem, a i stosuj je na co dzień.

Niemniej – WAŻNE - uważaj na to, co mówisz w obecności dzieci o swoich dorosłych sprawach. Często jest tak, że ich stres może się nasilać w reakcji na to, co opowiadasz o braku pieniędzy, kłopotach w pracy, problemach ze zdrowiem. To dla nich za silne, za trudne i zbyt skomplikowane. Burzy porządek, niepokoi, ale i frustruje, bo nie dość, ze wielu rzeczy nie potrafią zrozumieć, to i nie umieją pomóc.

Jeśli jednak czujesz, że sytuacja cię przerasta, dziecko się spala, a ty nie umiesz mu pomóc – zwróć się o pomoc do psychologa. Nawet, jeśli twój niepokój jest mocno na wyrost, to samo zapewnienie specjalisty, że wszystko jest w porządku, potrafi zdziałać cuda.

Monika Zalewska-Biełło

Wychowanie ucznia - przeczytaj pozostałe nasze artykuły.

Rozwój dziecka w wieku szkolnym - kliknij tutaj.

Masz dziecko w przedszkolu ? - zajrzyj tutaj