reklama
Edukacja domowa

Edukacja domowa

Rodzice wiedzą najlepiej, co jest dobre dla ich dziecka. Jeśli decydują, że chcą uczyć dzieci w domu, powinni mieć do tego prawo, a państwo winno ich w tym wspierać. Dlaczego często boją się o tym mówić? Ponieważ to oczywiste stwierdzenie dla tak zwanej większości jest nie do przyjęcia.

Rodzice straszeni są patologią, analfabetyzmem, zacofaniem, które grozi ludzkości, gdy pozwoli się im decydować o swoim życiu i własnych dzieciach. Jan Paweł II tak o tym pisał: „Rodzicom przysługuje fundamentalne prawo decydowania o wykształceniu swych dzieci. Funkcja państwa ma w tej dziedzinie charakter pomocniczy. Jego obowiązkiem jest zapewnienie wszystkim dostępu do oświaty, przestrzeganie i obrona wolności nauczania. Monopol państwa w tej domenie powinien być napiętnowany jako forma totalitaryzmu naruszającego fundamentalne prawa, których powinien bronić, szczególnie prawa rodziców do religijnego wychowania swych dzieci. Rodzina jest pierwszym obszarem kształcenia osoby”.

Szkoła coraz bardziej przypomina „fabrykę absolwentów”. Czy są to ludzie wykształceni? Czy są wychowani w duchu wartości wyznawanych przez rodziców? Wielu rodziców uważa, że program szkolny nie odzwierciedla ich przekonań i światopoglądu, a obserwując swoje dziecko dostrzegają liczne wady systemu szkolnictwa masowego, które nie służy prawidłowemu i zdrowemu  rozwojowi małego człowiek. Dzięki szkole nie stanie się on dobrym, wykształconym, samorealizującym się dorosłym. Rodzice nie chcą być wyręczani państwowym ukazem o przymusie chodzenia do szkoły; chcą mieć możliwość podjęcia wolnej i świadomej decyzji, stąd rosnąca liczba rodzin zainteresowanych EDUKACJĄ DOMOWĄ

Edukacja domowa jest to nauczanie dzieci przez ich rodziców lub opiekunów oraz wyznaczone przez nie osoby, odbywające się poza systemem edukacji szkolnej. Dzieci te nie chodzą do szkoły publicznej, społecznej czy prywatnej, zamiast tego uczą się same z pomocą i pod kierunkiem swoich rodziców lub opiekunów. Zdarza się, że dzieci edukowane domowo odwiedzają się wzajemnie w swoich domach, dzięki temu uzupełniają wiedzę w dziedzinach, które nie są bliskie ich rodzicom albo po prostu po to, by bawić się i wspólnie spędzić czas. Czasami rodzice prowadzący edukację domową swoich pociech dzielą się odpowiedzialnością za edukację dzieci w określonych obszarach tematycznych, dziedzinach wiedzy  lub wynajmują na jakiś czas nauczyciela specjalizującego się w wybranym przedmiocie (odpowiednik dawnego guwernera). Rodziny, które regularnie się spotykają, tworzą kilkuosobowe grupy, prowadzą wspólne zajęcia, wymieniają się swoimi kompetencjami. Nie muszą to być regularne spotkania, raczej okazjonalne, gdy występuje taka potrzeba. W ramach edukacji dzieci wraz rodzicami podróżują, zwiedzają różne miejsca, uprawiają rozmaite sporty. Nauka bardzo często uzupełniana jest wizytami w muzeum, teatrze, uczestnictwem w dodatkowych zajęciach, kołach zainteresowań, drużynach harcerskich, dzieci grają w orkiestrach, angażują się w harcerstwo, wspólnoty religijne, wolontariat.

Doświadczenia innych krajów

Według raportu przeprowadzonego przez niezależną organizację badawczą The Fraser Institute, edukacja domowa wpływa na polepszenie wyników w nauce dzieci pochodzących z rodzin słabo wykształconych, mających słabe wyniki w szkole publicznej. „Z badań wynika, że uczniowie uczeni w domu przez matki, które nigdy nie ukończyły szkoły średniej, osiągnęli o 55 % wyższe wyniki niż uczniowie szkół publicznych z rodzin o porównywalnym poziomie wykształcenia” Claudia Hepburn, współautorka „Home Schooling: From the Extreme to the Mainstream” oraz dyrektor Polityki Edukacyjnej przy Instytucie Fraser podaje, że nowe badania kwestionują dotychczasowe twierdzenie odnośnie braku dostatecznej socjalizacji dzieci uczonych w domu. Pani Hepburn mówi, że „przeciętne kanadyjskie dziecko uczone w domu jest zaangażowane w około osiem zajęć dodatkowych, poza domem. Dzieci te oglądają mniej telewizji w porównaniu z innymi i sprawiają znacznie mniej kłopotów aniżeli dzieci uczone w szkołach publicznych”.

W USA ponad dwa miliony dzieci uczy się poza systemem szkolnym. W Wielkiej Brytanii kilkadziesiąt tysięcy. Podkreślam, że wszystkie te dzieci nie chodzą do szkoły legalnie. Badanie pokazuje także, że w Stanach Zjednoczonych blisko 25 % uczniów uczonych w domu osiąga wyniki wyższe o jedną lub więcej klas w porównaniu do swoich rówieśników ze szkół publicznych i prywatnych. Poziom wykształcenia rodziców, płeć dziecka, dochód ma tu mniej wspólnego z wynikami szkolnymi dziecka aniżeli w przypadku nauki w szkole publicznej. Coraz więcej szkół otwartych na współpracę z rodzinami prowadzącymi edukację domową wspiera je, organizuje zjazdy, warsztaty dla rodziców. Amerykańskie uczelnie chętnie przyjmują młodzież edukowaną domowo, bo reprezentuje ona średnio wyższy poziom wiedzy niż młodzież edukowana w szkołach. Nie słyszano też, by ci młodzi ludzie mieli trudności z dostosowaniem się do dyscypliny rządzącej uczelnianym życiem.

Jak to wygląda w naszym kraju?

W Polsce trudno ocenić, jaka jest liczba rodzin edukujących domowo swoje dzieci, ponieważ Ministerstwo Edukacji nie publikuje żadnych statystyk na ten temat i niechętnie udostępnia takie informacje. Udało się je jednak pozyskać pewnej dziennikarce, która dowiedziała się, „że z górą 700 takich dzieci było kilka lata temu” Wiadomo natomiast, że zainteresowanych tą metodą przybywa, a liczba dzieci uczonych w domu sukcesywnie rośnie. I jest ich prawdopodobnie około 1200-1500. Dla porównania, jeszcze w 2009 roku było około 40. Warto zaznaczyć, że dyrektorzy coraz częściej reagują pozytywnie na pomysł edukacji domowej, szczególnie, że szkołom opłaca się wdrażanie tego pomysłu, ponieważ otrzymują z tego tytułu subwencję wystarczy jedynie przedstawić określone dokumenty. Warto zaznaczyć, że dyrektorzy coraz częściej reagują pozytywnie na pomysł edukacji domowej, a szkołom opłaca się wdrażanie tego pomysłu, ponieważ otrzymują z tego tytułu subwencję.

Jak zacząć?

Wystarczy przedstawić określone dokumenty, czyli:

  • Podanie o zezwolenie na tę formę kształcenia, które dyrektor szkoły rozpatrzy. Wyda on decyzję: pozytywną lub nie.
  • Opinię z poradni psychologiczno-pedagogicznej (rodzice przymusowo korzystają z usług poradni, które dla pozostałych dzieci są… dobrowolne!).
  • Oświadczenie o zapewnieniu dziecku warunków do realizacji podstawy programowej.
  • Zobowiązanie, iż dziecko stawi się na egzaminy klasyfikacyjne w umówionym terminie. Jeśli dziecko egzaminów tych nie zaliczy, wraca do szkoły. Uczeń „spełniający obowiązek szkolny” poza szkołą musi składać je co rok lub co semestr - rzecz jest do uzgodnienia. Może tym zająć się zaprzyjaźniona szkoła prywatna.

Czy rodzic musi mieć ukończone studia albo posiadać uprawnienia nauczycielskie?

Nie trzeba być nauczycielem, by samodzielnie uczyć swoje dzieci, ale bywa to mile widziane przez dyrektora szkoły wydającej zgodę na edukację domową. Przykład polskich rodziców, którzy nie mając przygotowania pedagogicznego znakomicie poradzili sobie z nauczaniem własnych dzieci świadczy właśnie o tym, że rodzice, którzy decydują się na edukację domową swoich dzieci, spokojnie radzą sobą z tym wyzwaniem. Warto podkreślić, że dzieci rodziców z wykształceniem na poziomie podstawowym uzyskują w testach wyniki podobne do wyników dzieci, których rodzice mają tytuł doktora.

Czy warto?

Za odpowiedź niech posłużą przykłady. Cambridge University, a konkretnie Fitzwilliam College w Wielkiej Brytanii, który ma w swych szeregach takich ludzi jak Izaak Newton czy Stephen Hawking, zaoferował warunkowo miejsce czternastoletniemu młodzieńcowi. Chłopak jest zdolnym matematykiem, był uczony w domu i bardzo to sobie chwali. Uważa, że osiągnięcia zawdzięcza swemu nauczycielowi, czyli ojcu. Jako pięciolatek Arran Fernandez zdał państwowe egzaminy z matematyki,  jako ośmiolatek (nikt nie osiągnął tego wcześniej) egzaminy na najwyższym z poziomów zaawansowania przed studiami. W dodatku od piątego roku życia pisuje artykuły do specjalistycznej internetowej encyklopedii z matematycznej teorii.  

Oczywiście dzieci edukacji domowej nie muszą być wyłącznie geniuszami, którzy wyprzedzają  wszystkich ludzi wokół siebie. Presja rodziców, by ich pociechy były zawsze najlepsze, żadnym dzieciom nie wychodzi na dobre – ani tym nauczanym w domu, ani w szkołach.

Dla zainteresowanych przytaczam nowe zapisy dotyczące edukacji domowej w Polsce przyjęte 23.01.2009 przez Sejm RP

Art. 16 ust. 8 otrzymuje brzmienie:

„8. Na wniosek rodziców dyrektor odpowiednio publicznego lub niepublicznego przedszkola, szkoły podstawowej, gimnazjum i szkoły ponadgimnazjalnej, do której dziecko zostało przyjęte, może zezwolić, w drodze decyzji, na spełnianie przez dziecko odpowiednio obowiązku, o którym mowa w art. 14 ust. 3, poza przedszkolem, oddziałem przedszkolnym lub inną formą wychowania przedszkolnego i obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki poza szkołą.”,
f) dodaje się ust. 10–14 w brzmieniu:

10. Zezwolenie, o którym mowa w ust. 8, może być wydane, jeżeli:
1) wniosek o wydanie zezwolenia został złożony do dnia 31 maja;
2) do wniosku dołączono:
a) opinię poradni psychologiczno – pedagogicznej,
b) oświadczenie rodziców o zapewnieniu dziecku warunków umożliwiających realizację podstawy programowej obowiązującej na danym etapie kształcenia,
c) zobowiązanie rodziców do przystępowania w każdym roku szkolnym przez dziecko spełniające obowiązek szkolny lub obowiązek nauki do rocznych egzaminów klasyfikacyjnych, o których mowa w ust. 11.

11. Dziecko spełniające obowiązek szkolny lub obowiązek nauki poza szkołą otrzymuje świadectwo ukończenia poszczególnych klas danej szkoły po zdaniu egzaminów klasyfikacyjnych z zakresu części podstawy programowej obowiązującej na danym etapie kształcenia, uzgodnionej na dany rok szkolny z dyrektorem szkoły, przeprowadzonych zgodnie z przepisami wydanymi na podstawie art. 22 ust. 2 pkt 4 przez szkołę, której dyrektor zezwolił na spełnianie obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki poza szkołą. Dziecku takiemu nie ustala się oceny zachowania.

12. Roczna i końcowa klasyfikacja ucznia spełniającego obowiązek szkolny lub obowiązek nauki poza szkołą odbywa się zgodnie z przepisami wydanymi na podstawie art. 22 ust. 2 pkt 4.

13. Dziecko spełniające obowiązek szkolny lub obowiązek nauki poza szkołą ma prawo uczestniczyć w szkole w nadobowiązkowych zajęciach pozalekcyjnych, o których mowa w art. 64 ust. 1 pkt 4.

14. Cofnięcie zezwolenia, o którym mowa w ust. 8, następuje:

1) na wniosek rodziców;
2) jeżeli dziecko z przyczyn nieusprawiedliwionych nie przystąpiło do egzaminu klasyfikacyjnego, o którym mowa w ust. 10 pkt 2 lit. c, albo nie zdało rocznych egzaminów klasyfikacyjnych, o których mowa w ust. 10 pkt 2 lit. c;

Anna Czajkowska
pedagog, logopeda 

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 0,00 z 5. Głosów: 0
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.