reklama

Czy moje dziecko potrafi być dobrym przyjacielem?

Zdolność zawierania przyjaźni, to bardzo ważna umiejętność, która  kształtuje się już w dzieciństwie. Z wielu badań prowadzonych od lat 90-tych wynika, że jej podstawą jest wykształcenie bezpiecznego przywiązania (tzw. rodzicielstwo bliskości).

Zasadnicze znaczenie ma  tutaj zapewnienie dziecku w pierwszych latach życia stałej, pełnej miłości opieki, najlepiej ze strony obecnego przez dużą część dnia jednego opiekuna (najczęściej matki), daje dziecku dobry start. Czy rodzice o tym pamiętają? Czy doceniają ogromne znaczenie „rodzicielstwa bliskości”?

Chcemy, by nasze dzieci potrafiły być dobrymi przyjaciółmi. Jak je tego nauczyć? Zastanówmy się najpierw, kogo dzieci postrzegają jako dobrego przyjaciela. Podobnie jak dorośli, nie lubią rówieśników wybuchowych, irytujących, dominujących, nieuczciwych i egoistycznych.

W przedszkolu najbardziej lubiane są te dziewczynki i ci chłopcy, którzy:

- potrafią się komunikować,
- są uprzejmi i nieagresywni,
- posiadają umiejętność bawienia się z innymi,
- wprowadzają koleżanki i kolegów w dobry nastrój.

W wypadku pięciolatków i starszych dzieci coraz ważniejszą rolę odgrywa empatia i umiejętność rozpatrywania problemów z perspektywy innych osób. Ostatni czynnik ułatwiający nawiązywanie przyjaźni to podobieństwo. Dzieci o podobnym charakterze, statusie społecznym, inteligencji łatwiej się dogadują i lepiej rozumieją.

Inteligencja emocjonalna ułatwia nawiązywanie przyjaźni

Należy zadbać o rozwijanie inteligencji emocjonalnej dziecka. Warto w tym momencie uświadomić sobie, iż osoby, które potrafią nazywać swoje stany emocjonalne, łatwiej je kontrolują, a także rozumieją uczucia innych ludzi. Dotyczy to zarówno dorosłych, jak i dzieci. Dlatego zanim zaczniemy uczyć nasze pociechy, jak radzić sobie z emocjami, sami musimy posiadać te umiejętności.  Nie obawiajmy się dzielenia swoimi uczuciami. Mamy prawo płakać przy dziecku, nie zaprzeczajmy więc, bojąc się przyznać do łez. Pytani przez malucha: - „Czy coś się stało?” , często odpowiadamy: - „Nie, nic”. Zamiast tego mówmy o swoich uczuciach, o przeżywanym smutku, radości, gniewie, nie wstydźmy się ich. Pamiętając rzecz jasna o tym, że nasze dziecko nie wszystko jest w stanie zrozumieć. Uczmy również słów określających stany emocjonalne.

Akceptacja jest równie ważna. Zdarza się, że opiekunowie mówią : – „Aj, brzydko wyglądasz jak się złościsz. Nie bądź smutny! Nie płacz, przecież jesteś dużą dziewczynką”. To błąd. Lepiej, gdy często rozmawiamy o uczuciach, uczmy ich rozpoznawania i nazywania swoich emocji. Gdy czytamy dziecku bajkę, możemy dodawać własne komentarze, np.: „Widzisz chłopczyka? Zobacz, jaki jest zmartwiony, bo zgubił się jego ukochany kotek”, a starszym dzieciom zadawać pytania o emocje odczuwane przez bohaterów opowiadań: „Zobacz, królewna zgubiła swojego ulubionego pieska. Jak myślisz, co czuje?”.

Młodszemu dziecku proponujemy, by narysowało swoje uczucia.  Kiedy opisujemy zachowanie i jego skutki, zawsze powinniśmy oddzielać sprawcę od czynu:  Zamiast zdania: - „Jesteś kłamcą”; możemy powiedzieć: - „Okłamałeś siostrę? Teraz minie sporo czasu, zanim ponownie ci zaufa.” Albo: -„Źle postąpiłeś”, zamiast: - „ niedobry z Ciebie chłopiec”. Uczmy słuchania. Od najmłodszych lat pokazujmy dziecku, co to znaczy aktywnie słuchać oraz czym jest dobra rozmowa, która wymaga skupienia, zadawania pytań i rzecz jasna czasu.

Podczas rozmów starajmy się przedstawiać problemy z perspektywy drugiej osoby. Patrzenie na świat oczami innych jest jedną z cech wysokiej inteligencji emocjonalnej. Dobrą okazją do kształtowania inteligencji emocjonalnej dzieci są też... konflikty . Pytajmy wówczas: - „Co czułbyś lub myślał, gdybyś był Grzesiem, a nie sobą?” Wytłumaczmy, że niewypowiedziane emocje są źródłem konfliktów, a nagromadzona złość przeciwko koledze może skończyć się agresją. Ponadto - niech dziecko wie, że czasami trudno odkryć czyjeś uczucia i można się pomylić.

Czytając wspólnie książeczki, oglądając filmy, dopytujmy: - „Co czują bohaterowie? Skąd to wiesz? Gdybyś była jednym z nich, czy czułabyś to samo? Dlaczego?”

Uważajmy na  jeden z mechanizmów obronnych zwany wypieraniem. Wypieranie uczuć przez dzieci pojawia się w trudnej dla nich sytuacji i choć może przypominać radzenie sobie z uczuciami, czyli umiejętność rozpoznawania uczuć oraz odpowiedniego ich wyrażania. świadczy o nieprawidłowościach.

Pokazujmy konsekwencje wynikające z dobrego i złego postępowania. Kiedy dziecko widzi konsekwencje swojego postępowania, łatwiej mu zrozumieć, że to ono kieruje swoim życiem. Jeśli zaś spotyka się tylko z karą, uczy się, że to dorośli kontrolują sytuację i podejmują decyzje. Dlatego warto dostrzegać i chwalić dziecko, gdy stara się pomagać. Dobrze, jeśli pomaganie sobie nawzajem stanowi naszą rodzinną wartość. Uczmy sprawiedliwego podziału pracy i przyjemności, a także umiejętności przestrzegania zasad. Natomiast nie reagujmy na dąsanie, napady złości czy wymuszanie.

Jakie są granice przyjaźni?

„Współcześnie coraz więcej ludzi nigdy nie dojrzewa na tyle, by wchodzić w prawdziwe, pełne miłości relacje z innymi. Pozostają na etapie zapatrzonego w siebie egoisty” (J. Twenge i W. Campbell, „The Narcissism Epidemic”). Jedną z przyczyn takiego „ubóstwa emocjonalnego” jest zapewne taki styl rodzicielstwa, w którym mama bądź tata jest kumplem, równorzędnym partnerem, a nie - autorytetem, kimś kochającym i stawiającym wymagania. W domach, gdzie dzieci są traktowane jak równorzędni partnerzy przy podejmowaniu decyzji, najczęściej brakuje kogoś, kto egzekwowałaby później wywiązywanie się ze zobowiązań i przestrzeganie zasad. W takiej rodzinie dzieci wcale nie czują się bezpiecznie.

Osoba, z którą można pogadać, pobawić się, lecz która nie stosuje zakazów i nakazów, nie stawia żadnych wymagań, postrzegana jest jako słaba, a jej zdanie nie ma żadnej mocy.

Przyjacielskie stosunki rodziców z dziećmi nie oznaczają wcale rozmów na każdy temat.
W przyjaźni między rówieśnikami (dziećmi, nastolatkami, dorosłymi) jednym z istotnych elementów jest możliwość zwierzenia się drugiej osobie ze swoich problemów. Oczywiście dziecko może czuć się dowartościowane, gdy staje się powiernikiem poważnych problemów rodzica, jednak jest to dla niego zbyt duży ciężar (np. rozmowy rozwiedzionej matki z córką i prośba o poradę w kwestii angażowania się w powtórny związek. Dla córki jest to obciążenie emocjonalne, pozbawiające ją w gruncie rzeczy dzieciństwa).

Natomiast przyjaźń z autorytetem, to relacja pełna ciepła, zaufania, poczucia wspólnoty celów, ale i zasad oraz ograniczeń. Taka przyjaźń oznacza, że rodzice szanują potrzeby, cele, pragnienia swoich dzieci. Konsultują z dziećmi decyzje dotyczące życia rodzinnego, jednak ostateczna decyzja, po wysłuchaniu wypowiedzi wszystkich osób, podejmowana jest przez rodziców. Ojciec i matka rozmawiają z dziećmi o swych pomysłach i uczuciach, nie oczekują jednak od nich doradztwa czy pocieszenia. W domu obowiązują jasno określone zasady i przestrzegane są ograniczenia, dostosowane do wieku i możliwości każdego z domowników. Ważne, byśmy brali pod uwagę potrzeby naszych pociech, szanowali ich zdanie, ale w kluczowych dla rodziny sprawach sami musimy  podejmować decyzje.

Anna Czajkowska
pedagog, logopeda
www.logopedzi.pl

Wychowanie ucznia 

Rozwój dziecka w wieku szkolnym 

Masz dziecko w przedszkolu ? - zajrzyj tutaj

reklama

Niezbędniki w dziale szkoła