reklama

Nie upokarzaj mnie – świat emocji sześciolatka

Bici – biją, a upokarzani – upokarzają. Mało komu udaje wyrwać się z tej zależności w wieku dorosłym. Kiedy do głosu dochodzi złość, gniew, irytacja, na języku pojawiają się słowa, których po krótkim choćby zastanowieniu, nikt by nie powiedział. Jednak w chwili ich wypowiadania, wydają się takie odpowiednie i wychowawcze...

Jesteś kimś ważnym, to to, co robisz - jest ważne

Dziecko początkowo podejmuje różne aktywności nie patrząc na to, co myślą o tym inni. Z czasem uczą się jednak, że jedna czynność wywołuje okrzyki zachwytu, inna... niekoniecznie. Pomijając okresy buntu, maluch stara się najczęściej tak postępować, aby zadowolić otoczenie. Oczywiście nie zawsze mu się to udaje, ale stara się zaspokoić potrzeby innych. Jakie z kolei potrzeby dziecka powinni zaspokoić rodzice, aby budować w jego oczach pozytywny obraz samego siebie?

Mamo, tato! Ja płaczę!

Płacz małego dziecka jest jego sposobem komunikowania się, a ponieważ czas dla dziecka nie istnieje, to nie można go „przetrzymywać”, „przeczekiwać” i w ogóle mieć nadzieję, że się uspokoi. Jego płacz wzywa rodzica natychmiast! Zaspokajanie potrzeb malucha, to sygnał ze strony rodziców, że jest ważne, jego uczucia i potrzeby także. Co w przypadku starszego dziecka, które zaczyna płakać? Uważa się, że płacz starszego dziecka to najczęściej próba zmanipulowania rodziców, wymuszenia i w ogóle wstyd. Dziecko jest wówczas często publicznie upokarzane „nie jesteś małym dzidziusiem”, a chłopak jeszcze usłyszy „nie bądź babą”. Tymczasem sześciolatek przechodzi okres pewnej emocjonalnej niestabilności. Targają nim sprzeczne uczucia, z którymi sobie nie radzi. Dzieje się tak dlatego, że mama – dotychczasowa busola – przestaje być centrum świata, a staje się nim samo dziecko, wokół którego powinien się kręcić cały świat. Ponieważ tak się z oczywistych względów nie dzieje, dziecko jest sfrustrowane. Po prostu jest to wyjątkowy okres w jego życiu, dlatego na pewne rzeczy trzeba popatrzeć trochę przez palce i ile tylko się da, wybaczyć, po jakimś czasie zachowanie dziecka wróci do „normy”.

Nie porównuj!

Samoocena – postrzeganie siebie samego, to kim jesteśmy, ocenianie tego, jacy jesteśmy. Nierozerwalnie wiąże się z tym poczucie własnej wartości. Formowanie się samooceny jest procesem niezwykle delikatnym, a dodatkowym utrudnieniem jest to, że budowanie własnego obrazu zachodzi z relacji z innymi ludźmi. To, co człowiek słyszy od innych na własny temat ma kluczowe znaczenie. Kiedy dziecko ma 6 lat, zaczyna się w większym stopniu niż do tej pory stykać z opinią innych, częściej ma też okazję do zestawienia i porównania swoich umiejętności. Dlatego w tym okresie jest szczególnie wrażliwe na to, co i jak mówią do niego inni. W oddziale przedszkolnym przygotowującym do szkoły czy I klasie szkoły, dziecko prędzej czy później też musi ocenić swoją pracę i osiągnięcia przez pryzmat tego, co wykonali koledzy.

Oceny dokonuje samo dziecko, jego rówieśnicy i nauczycielka. Wśród tych wszystkich osób wydających opinie, dobrze będzie, jeśli rodzice będą właśnie tymi, którzy nie porównują. Rozmawiając o szkole lepiej unikać pytań o to, co robili inni, jakie oceny dostali, czy napisali sprawdzian lepiej. Zamiast tego warto się wsłuchać w to, co mówi dziecko i wypytywać o to, co jest dla niego ważne i co dotyczy jego. Ważne jest też chwalenie nie tylko za osiągnięcia, ale i za próby. Działanie, które nie kończy się sukcesem, też przecież jest działaniem.

W cudzych butach

Wiadomo, że w cudzych butach nie jest wygodnie. Kolejną rzeczą, której powinien się wystrzegać rodzic dbający o rozwój poczucia własnej wartości, to nie wkładanie dziecku cudzych butów. Zdarza się, że rodzic nie mógł zrealizować czegoś sam (kariera sportowa, artystyczna, muzyczna), bo na przykład nie miał takiej możliwości, próbuje więc ze wszystkich sił popchnąć dziecko w pożądanym prze siebie kierunku: wybierając małemu uczniowi odpowiednie zajęcia dodatkowe, lekcje, treningi, a kompletnie ignorując to, że dziecko nie ma predyspozycji w tym kierunku i zupełnie tego nie chce. Zmuszanie dziecka do spełniania tak wyraźnie wytyczonych rodzicielskich celów, bez akceptacji tego, jakie ono jest i czego pragnie, sprawia, że dziecko traci wiarę we własne siły, ale też żyje pod presją. Niemożność samostanowienia o sobie w tym zakresie jest na dłuższą metę dla dziecka upokarzająca. Dlatego wybierając dla sześciolatka zajęcia dodatkowe trzeba się kierować jego zainteresowaniami i możliwościami.

Joanna Górnisiewicz

Wychowanie ucznia 

Rozwój dziecka w wieku szkolnym 

Masz dziecko w przedszkolu ? - zajrzyj tutaj