reklama

Choroba lokomocyjna

Podróże samochodem czy autobusem zdają się być nieuniknioną częścią naszego życia. Najczęściej swą pierwszą podróż maluszek odbywa wracając ze szpitala do domu i przebiega ona bez większych przygód. Z czasem może się jednak okazać, że nasze dziecko cierpi na chorobę lokomocyjną.

Skąd się bierze choroba lokomocyjna?
Podczas poruszania się różnym środkami transportu organizmowi dostarczane jest mnóstwo bodźców wzrokowych i ruchowych. Oczy widzą ruch, ale nasz zmysł równowagi – błędnik znajdujący się w uchu wewnętrznym – nie odnotowuje zmian w położeniu ciała lub są one odmienne od tych postrzeganych wzrokiem. W tej sytuacji dochodzi do podrażnienia wrażliwego narządu równowagi.

Początkowe objawy:
−    złe samopoczucie,
−    uczucie mdłości,
−    narastające znużenie,
−    brak apetytu,
przechodzą następnie w:
−    zawroty i bóle głowy,
−    suchość w ustach lub ślinotok,
−    pocenie się,
−    nudności,
−    wymioty.

Wraz za zakończeniem podróży objawy ustępują, ale dziecko może czuć się zmęczone, a przy intensywnych wymiotach wręcz wyczerpane. Istnieje też ryzyko odwodnienia.
 
Jak sobie z tym radzić?
Wielu dorosłych, cierpiących na tę chorobę w dzieciństwie, nadal ma jej objawy, ale większość umie sobie z nimi radzić. Warto więc obserwować dziecko i nauczyć się, co pogłębia, a co łagodzi jego mdłości.

Przed wyjazdem dziecko nie powinno się objadać – wskazany jest raczej lekki posiłek, na około godzinę przed planowaną podróżą. Niektórym dobrze robi żucie czegoś podczas jazdy, dlatego przydatne są przekąski: ryżowe lub kukurydziane wafle, krakersy, kanapki, a do picia niegazowana woda mineralna (należy unikać napojów gazowanych). Raczej niewskazane są słodycze. Należy też unikać mocno pachnących wędlin i owoców (na przykład cytrusów).
 
Silne zapachy mogą nasilić uczucie dyskomfortu, więc należy ich unikać i usunąć z auta odświeżacze powietrza, nie stosować w tym dniu perfum, a nawet zwrócić uwagę na zapach płynu do spryskiwania szyb, gdyż zbyt intensywny potrafi wywołać u dziecka torsje. Warto w miarę możliwości zatankować samochód przed podróżą i solidnie go wywietrzyć – czasem sam wjazd na stację benzynową nasila mdłości.
 
Jeżeli dziecko jeszcze sypia w dzień, w drogę można wyruszyć w czasie gdy przypada jego drzemka. Ważne są też przerwy, najlepiej co około godzinę, półtorej, pozwolą odpocząć nie tylko dziecku, ale i podreperują siły kierowcy.
Pomóc może też świeże powietrze z uchylonego okna lub chłodny kompres na czole lub karku – w tym przypadku należy się zaopatrzyć w aptece w kompres żelowy i schłodzić go wcześniej w lodówce lub wozić ze sobą zamoczony ręcznik. Warto zwrócić uwagę na to, że często z tyłu samochodu jest cieplej niż z przodu (zwłaszcza klimatyzowanego) i odpowiednio doregulować temperaturę lub nawiew.

Jeżeli środkiem transportu jest autobus lub pociąg, należy usiąść w miejscu odległym od osi kół i przodem do kierunku jazdy.
 
Dzieci się nudzą, jednak wśród zabawek zabranych na podróż nie powinny się znaleźć takie, które migają, gry elektroniczne, książki, kolorowanki – wszystko co wymaga dodatkowego skupienia wzroku. Znacznie lepsze są bajki na CD, śpiewania piosenek, zabawy wymagające skupienia wzroku na tym, co na zewnątrz (np. kto pierwszy zobaczy...).
 
Objawy łagodzi także możliwość patrzenia na drogę, dlatego dziecko można posadzić na siedzeniu środkowym lub, jeśli wiek na to pozwala, przednim. Wówczas oko widzi to samo, co odczuwa błędnik.

Niezbędnik podróżnika
Wiedząc, że dziecku zdarza się chorować, warto mieć zawsze w samochodzie pakiet rzeczy niezbędnych. Powinny się nań składać:


−    plastikowe wiaderko lub pudełko z dość ścisłą przykrywką (foliowe woreczki często okazują się dziurawe, w najgorszym momencie zawijają się, a takie wiadereczko można postawić pod nogami dziecka i użyć w razie potrzeby. Przykrywka chroni przed nieprzyjemnym zapachem samo dziecko, jak i innych pasażerów – nie zawsze da się zjechać z drogi natychmiast, gdy dziecko wymiotuje.)

−    Mokre chusteczki, najlepiej takie, które są biodegradowalne. Można też kupić nawilżany papier toaletowy (ma najczęściej delikatniejszy zapach niż chusteczki).

−    Ręczniki papierowe.
−    Butelkę wody do mycia rąk, buzi i opłukania pudełka.
−    Butelkę wody mineralnej do wypłukania ust (po wymiotach nie powinno się pić soków ani myć zębów, najlepsza do przepłukania ust jest czysta woda).
−    Komplet ubrań do przebrania dziecka.
−    Przydatny może też być specjalny żel do mycia rąk, którego nie trzeba spłukiwać.

Przed podróżą do apteki...
Czasami żadna profilaktyka nie pomaga i wiadomo, że w czasie jazdy trwającej powyżej godziny dziecku zrobi się niedobrze. Do dyspozycji mamy:

−    Leki na bazie ziół (zwłaszcza imbiru). Łagodzące mdłości własności imbiru są znane od dawna, szczególnie na Dalekim Wschodzie. Można zatem przygotować dziecku herbatę imbirową lub zaproponować do pogryzania ciasteczka z imbirem, jednak podawanie tej przyprawy bez osłony (w postaci proszku lub płatków) nie jest wskazane, ponieważ może drażnić przełyk i żołądek. Zamiast tego można pół godziny przed podróżą podać Avioplant Junior lub Lokomotiv.

−    Aviomarin – polecany jednak dzieciom powyżej 5 roku życia, może powodować zmęczenie i ospałość.

−    Przepisywany tylko przez lekarza diphergan, także pod zmienioną nazwą prometazine, można podawać powyżej 1 roku życia. Także i on ma skutki uboczne, ponieważ obniża sprawność psychofizyczną, działa nasennie, jest to lek  przeciwahistaminowy, co należy mieć na uwadze w przypadku alergików.

−    Preparaty homeopatyczne (Vertigoheel, Cocculine).

−    Akupresurowy plasterek Transway mocowany na nadgarstku.

−    Działający na bliżej nieznanej zasadzie zwykły plasterek (taki jak na skaleczenie, ale bez opatrunku) naklejany na pępku.

Joanna Górnisiewicz

Rozwój dziecka w wieku szkolnym 

Zdrowe dziecko

Żywienie dzieci

reklama

Niezbędniki w dziale zdrowe dziecko

Przedszkolak

W zerówce