reklama

Wege-dzieciak

Co dziecko powinno jeść? Takie pytanie stawiają sobie mamy, jak tylko dowiedzą się, że są w ciąży, bo przecież to, co je mama, ma wpływ na zdrowie dziecka. Kiedy maluszek się rodzi, pytanie wcale nie traci na aktualności, wiadomo, że na początku powinien pić mamine mleko (i u większości wege mam tak się właśnie dzieje, a karmienie jest długie), ale co potem? 

Pytanie to zadają wegetariańskim rodzicom chyba wszyscy, gdy tylko się dowiedzą, że ci nie jedzą mięsa. Jak to nie jedzą, przecież dziecko musi jeść mięso! I mimo że widzą zdrowe dziecko, nadal pozostają nieprzekonani, w duchu sądząc, że brak mięsa na pewno mu szkodzi.

A w przedszkolu...

O ile utrzymanie dziecka na diecie wegetariańskiej przez okres niemowlęctwa nie jest bardzo trudne, zwłaszcza kiedy w rodzinie pielęgnuje się tradycję wspólnych posiłków i rodzice sami przygotowują posiłki, to kiedy dziecko ma pójść do przedszkola zaczynają się prawdziwe problemy. Większość przedszkoli prowadzi tradycyjną (i nie zawsze zdrową) dietę, gdzie królują ziemniaki ze schabowym oraz makaron z serem i cukrem. Wegetarianie posyłający swoje dzieci do przedszkola mają następujące możliwości:

-    wybrać przedszkole proponujące taką dietę – jest ich coraz więcej, najczęściej są jednak one prywatne, co niestety oznacza, że ceny są dość wysokie. No i nie zawsze to przedszkole jest tuż za rogiem, czasem trzeba dziecko dowozić daleko. I choć latem wydaje się to idealnym rozwiązaniem, to już zimą niekoniecznie...

-    wybrać przedszkole, które dostosowuje swoje posiłki do wymagań małych alergików. Z osobami przygotowującymi posiłki łatwiej wówczas dojść do porozumienia.

-    porozumieć się z najbliższym wybranym przedszkolem, może właśnie tam niepodawanie dziecku mięsa nie będzie stanowiło żadnego problemu?

-    przygotowywać posiłki w domu i umówić się z personelem, że właśnie one będą dziecku podawane.

Tolerancja

Świat zewnętrzny to nie tylko kucharki w przedszkolu, ale także rówieśnicy, którzy mogą dziecku dokuczać, stąd konieczność „wyposażenia” dziecka w kilka odpowiedzi stosownych do sytuacji. Łatwo tu się jednak zapędzić zbyt daleko, należy pamiętać, że odpowiedź dziecka powinna być asertywna, ale również tolerancyjna w stosunku do tych, którzy jedzenie mięsa uważają za coś oczywistego, warto więc zastanowić się, czy na pewno chcemy, aby na grzeczne w zasadzie pytanie „a czemu ty nie jesz mięsa?”, dziecko odpowiedziało: „bo nie jestem mordercą, jak ty”. Taka odpowiedź, choć na pewno dosadna, jest potencjalnym źródłem konfliktów. Dlatego warto się wcześniej zastanowić, co i jak powiemy dziecku (a także, co mówimy w jego obecności, a czego wolelibyśmy nie usłyszeć np. w sklepie pełnym ludzi czy na imieninach u cioci).

Kiedy i jak rozmawiać o mięsie?

Jedzenie i niejedzenie mięsa, to taki sam temat do rozmów z dzieckiem, jak każdy inny. To znaczy, że należy o nim rozmawiać, nie robiąc z tego „wielkiej sprawy”, nie podając zbyt wcześnie zbyt wielu informacji i uważnie wsłuchując się w dziecko – o co ono tak naprawdę pyta? Dziecku dwu- czy trzy-letniemu na pytanie „co ta pani je” wystarczy odpowiedź: „mięso, my nie jemy mięsa”. Jeżeli pojawi się pytanie (a prędzej czy później się pojawi): dlaczego? dobra odpowiedź nie będzie zawierać opisu zabijania krów, lecz krótki komunikat: „mięso jest ze zwierząt, trzeba je zabić, żeby z nich zrobić jedzenie. My nie potrzebujemy mięsa, możemy jeść wiele innych rzeczy”. Jak w wielu innych tematach wskazana jest prawda, ale bez narzucania się i na miarę tego, co dziecko jest gotowe usłyszeć.

Gdy czasem trzeba zmienić zdanie...

Dla rodziców, których decyzja wynika z głębokiego przekonania, zmiana diety dziecka pewnie w ogóle nie wchodzi w rachubę, ale trzeba pamiętać, że sytuacje mogą być różne. Jeżeli dziecko jest uczulone na mleko (nie tylko krowie, ale także np. kozie), jajka, soję, orzechy – warto się z lekarzem przyjaznym (lub samemu będącym) wegetarianinem zastanowić, czy posiłki proponowane dziecku nie powinny być jednak wzbogacone o mięso. Zdarza się też, że dziecko samo chce jeść mięso (i na przykład w przedszkolu podjada je innym dzieciom), wtedy trzeba porozmawiać o przyczynie tego i... być może zmienić zdanie.

Starsze dziecko może zacząć jeść mięso, bo uzna, że tak najlepiej wyrazi swój sprzeciw i bunt.  Bardzo spodobało mi się zdanie wege mamy, które świetnie odnosi się w ogóle do nastoletniego buntu: „Co ma być, to będzie, ważne, żeby dziecko miało dobre buty, zanim wyruszy własną drogą.”

Joanna Górnisiewicz

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 5,00 z 5. Głosów: 3
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.