reklama
Pasta z fety, humus, pasta z bakłażana, ryż z cieciorką i chlebek arabski

Pasta z fety, humus, pasta z bakłażana, ryż z cieciorką i chlebek arabski

Dzisiaj Szymon poprosił o kanapki do szkoły, więc kulinarnie mogłam się dopiero spełnić w okolicy firmowego lunchu.

Dzisiaj zaserwowałam hummus, pastę z fety z oliwą, bazylią i czosnkiem, do tego pastę z pieczonego bakłażana z oliwą, czosnkiem, miętą, pietruszką, cytryną, skórką z cytryny itd. i pestkami granatu. Ryż brązowy połączony z tajskim, z ciecierzycą, przyprawami, pietruszką, żurawiną, borówką i cebulką podsmażaną, oliwki i chlebek arabski.

1. Hummus: cieciorkę zmiksowałam z oliwą, sokiem z cytryny, czosnkiem, solą, zatarem i zimną wodą.

2. Pasta z fety: feta, oliwa z oliwek, świeże liście bazylii, czosnek – zmiksować.

3. Pasta z bakłażana: bakłażan pokroiłam w plastry, posoliłam, odstawiłam na 30 min. Piekarnik włączyłam na 240 stopni. Bakłażan przepłukałam, odcisnęłam, wymieszałam z oliwą, ułożyłam na blasze i wsadziłam do piekarnika na tryb grill na jakieś 30-40 min. Potem do malaksera, wlałam oliwę, wlałam sok z cytryny, dodałam tartej skórki cytrynowej, soli, pieprzu - posiekanej zielonej pietruszki i świeżej mięty garść - zmiksowałam. Dodałam pestki granatu.

4. Ryż. Ryż brązowy gotował się 35 min. w garnuszku. Tymczasem ryż biały tajski (pewnie basmati byłby idealny) przesmażyłam na patelni, dodałam wodę i sobie pyrkotał przez 15 min. Na patelni rozgrzałam garam masalę, cynamon, chili, kurkumę. Otworzyłam 2 puszki z cieciorką, wrzuciłam ją na patelnię i wymieszałam z przyprawami. Zapach boski. Potem całość przełożyłam do ryżu i przemieszałam.

Pokroiłam cebulę na cieniutkie plasterki. Obtoczyłam ją w mące. Rozgrzałam mocno olej słonecznikowy (wiem, nie powinno się na nim smażyć, ale może 1 raz nas nie zabije), wrzuciłam cebulę i smażyłam "na skwarki". Usmażoną położyłam na papierze kuchennym żeby pozbyć się nadmiaru oleju.

Do ryżu dodałam pokrojoną zieloną pietruszkę, garść świeżej żurawiny i borówki leśnej. Na talerzu posypałam cebulką.

5. Chlebek arabski: wyjęłam z szafki, pokropiłam wodą i wrzuciłam do piekarnika. Oj, upiekłam bardzo. Powiedzmy, że był chrupki bardzo:) I jego przygotowanie zajęło mnóstwo czasu, bo w piekarniku był uwięziony chyba ze 20 minut. Dygresja: To w sumie wyjaśnia dlaczego włożenie do pieca na 3 zdrowaśki nie wychodzi "na zdrowie".

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 0,00 z 5. Głosów: 0
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.